00:00
Jak ktoś cię dzisiaj pyta, jak się trzymasz, to co odpowiadasz?
00:02
Mówię, że się nie trzymam. Już jak jeżdżałyśmy na tą przeklętą Kazimierzowską, daleka widziałam tylko koguty, bo stała policjantka i policjant. Nigdy nie zapomnę ich twarzy. Chciałam przebiec, po prostu przebiec. Zatrzymali mnie, zapytali się, kim pani jest. Ta policjantka patrzy się na mnie z taką pogardą. Nie możemy nic pani powiedzieć. Ja mówię, pani obrączkę na palcu. Mówię, ale ja mam, a ty nie masz.
00:25
Z każdej strony powinno zaczęli zbiegać się media. Z lasu wybiegali, z każdej, z daleka robili zdjęcia. Pochłonęła mnie niesamowita złość, ale taka złość, której jeszcze nigdy w życiu nie czułam.
00:34
A co się działo dookoła?
00:36
Ja przez większość czasu siedziałam w domu z zasłoniętymi roletami. Media czyhały po prostu pod tym domem. Gdybym była na miejscu osoby, która zabiła drugą osobę, pierwsze co bym zrobiła, to na kolanach przyszła do rodziców. Natomiast ten człowiek zaczyna robić siebie ofiarę.
00:53
Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki Wam moje rozmowy są nieprzerwanie najpopularniejszymi rozmowami od 2021 roku. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
01:02
Sprawdź ofertę na yumisu.pl Dermoprecyzja. Maksymalna moc działania. Nowość tłupa Dermoshox. Formuły wypełnione po brzegi, precyzyjnie dobranymi składnikami.
01:08
Każdy odpowiada na inne.
01:25
Wszystko, co sprawia, że vinyl żyje na nowo.
01:51
Dziękuje za uwagę.
02:15
Zanim zaczniemy, rzecz praktyczna. Gdybym miał kupować używane auto, byłbym dokładnie tym człowiekiem, którym można powiedzieć Panie Igła i ja bym jeszcze podziękował. Dlatego Car Vertical jest dla mnie ciekawy, właśnie dlatego, że nie trzeba udawać eksperta.
02:43
Wyobraźcie sobie auto z ogłoszenia. Wygląda świetnie, niski przebieg, czyste wnętrze, sprzedający mówi, że zadbane i bez historii. A potem sprawdzasz raport i widzisz, że historia jednak była. Cofnięty licznik, wpis o kradzieży albo zdjęcia z przeszłości, które trochę psują bajkę. Car Vertical sprawdza historię pojazdu w ponad 30 krajach i korzysta z ponad 900 źródeł danych. Raport może pokazać szkody, przebieg, kradzieże, wyposażenie i czasem zdjęcia auta. Użyjcie kodu ZURNALISTA, żeby dostać 20% zniżki na raport.
03:16
Link jest w opisie i nalicza rabat automatycznie, ale możecie też wpisać kod ręcznie ZURNALISTA. A jeśli raport nie ma danych historycznych, Car Vertical automatycznie zwraca raport na konto do ponownego użycia. Ważny przez 6 miesięcy.
03:30
Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę.
03:33
Nie wybielam, nie upokarzam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka.
03:54
Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam. Przesław Mozil.
04:11
Dzisiaj u mnie Natalia Błasowska. Dzień dobry.
04:13
Dzień dobry, cześć.
04:14
Dlaczego zdecydowałaś się na taki wywiad?
04:16
Wiedziałam, że zaczniesz od tego pytania. Wiesz co, przede wszystkim chciałabym postawić taką kropkę na D i też wydaje mi się, że jednak tekst pisany daje zupełnie inny oddźwięk niż to, jak odbiorca może zobaczyć te emocje, które gdzieś tam są na zadawane pytania i odpowiedzi.
04:33
Jak ktoś cię dzisiaj pyta, jak się trzymasz, to co odpowiadasz?
04:36
Mówię, że się nie trzymam. Znaczy inaczej. Trzymam się, natomiast jeżeli ktoś zadaje mi pytanie, jak się czuję, to mówię po prostu, że się nie czuję. Bardziej w takim kontekście.
04:44
Ale co to znaczy, że się nie czujesz?
04:45
Wiesz co, to jest taki moment w życiu, gdy tak naprawdę nie jesteś w stanie powiedzieć, czy czujesz smutek, czujesz złość, niesprawiedliwość. O szczęściu nawet nie mówimy w tym momencie. Po prostu jest neutralnie. Jest taka pustka, bardziej na takiej zasadzie.
04:58
Ale myślisz, że tak jakby te najgorsze emocje to jeszcze przyjdą w twoim życiu?
05:03
Tak, uważam, że tak. Wiesz co, ja jestem typem człowieka, który bardzo mocno trzyma w sobie emocje i ja wiem, że to jest taka tykająca bomba, która prędzej czy później po prostu gdzieś tam wybuchnie. Myślę, że ten czas przyjdzie w momencie, kiedy będzie czas na żałobę, bo jeszcze on nie przyszedł przez te wszystkie rzeczy, które działy się dookoła. I myślę, że wtedy przyjdzie ten moment, gdzie po prostu będzie eksplozja wszystkiego.
05:26
Wiesz, ja miałem nie taką sytuację jak twoją, ale też zmarł mi ktoś bardzo, bardzo bliski, najbliższy i pamiętam, że ja przez długi czas w ogóle uważałem, że się pomylili w szpitalu.
05:36
Wiesz co, ja też w momencie, kiedy dowiedziałam się, jechałyśmy właśnie z moją przyjaciółką Klaudią na miejsce. Ja pamiętam, że ja usiadłam wtedy na ziemi i krzyczałam, że Bóg się pomylił. Że to nie mogło być tak. Że jak Bóg, skoro istnieje, mógł się aż tak pomylić. Wiesz, śmierć w moim życiu też jest bardzo mocno aktywna, bo też zmarło mi dużo bliskich osób. Także może nie da się przyzwyczaić do świadomości tej śmierci, ale myślę, że ta reakcja już jest troszeczkę inna, jakby nie patrzeć.
06:10
Co nie zmienia faktu, że do tej pory uważam, że to nie Łukasz powinien umrzeć.
06:15
Cała Polska znacie dzisiaj jako głównie tą osobę, która przechodzi żałobę, ale nikt nie zna Natalii sprzed Łukasza. Kim byłaś zanim zostałaś partnerką Łukasza Litewki?
06:26
Ale pytasz o kontekst mnie jako osoby od wewnątrz?
06:29
Tak, nie no osoby, ciebie w ogóle, bo nikt nie zna twojej historii. Dzisiaj każdy przykleja do ciebie dziewczyna Łukasza Litewki.
06:34
Tak. Wiesz co, ja tak naprawdę, w sumie to się nie zmieniło. Ja jestem zwykłą dziewczyną z Ostrołęki, która lubi pierogi ruskie i popijając z siadłym mlekiem. Więc zawsze byłam też zwykłą dziewczyną po prostu.
06:51
Zawsze kochałam ludzi, zawsze kochałam zwierzęta. Nigdy nie było takiej sytuacji, gdzie faktycznie mogłabym kogoś skrzywdzić świadomie przede wszystkim, no bo nieświadomie wiadomo, no nie jesteśmy w stanie zawsze gdzieś tam być pewnym, czy komuś nie zrobiliśmy jakiejś krzywdy, pod kątem oczywiście psychicznym. Natomiast byłam zwykłą dziewczyną ze strołęki, która zajmowała się makijażem permanentnym. I tak jak mówię, zawsze byłam otwarta, zawsze gdzieś tam wokół ludzi, wokół zwierząt.
07:22
A w jakim domu się wychowałaś? Powiedziałaś, że nie miałaś wzoru taty, mężczyzny, że mama jednak chyba była taką osobą, która była ci dużo bliższa. Jaki to był dom, w którym dorastałaś?
07:32
Wiesz co, w moim domu mój tata był alkoholikiem, dość agresywnym alkoholikiem, więc też ten wzór mężczyzny miałam troszeczkę zakrzywiony.
07:44
Było dużo strachu, było dużo lęku, było dużo nerwów i też wydaje mi się, że przez to właśnie te emocje gdzieś tam bardzo mocno w sobie kumuluje. Także jeżeli miałabym w ogóle tak doprecyzować kwestię tego domu, to nie do końca bym go w sumie domem nazwała, bo dom, definicja domu, to nie jest sam budynek, to nie jest samo mieszkanie, tylko to jest bardziej to bezpieczeństwo, to poczucie tego bezpieczeństwa. No to czy to mogłabym domem nazwać? Nie. Mogłabym nazwać domem moment, w którym na przykład byłam z mamą u mojej babci, bo moja babcia była taką zawsze moją ostoją, takim bezpieczeństwem po prostu.
08:23
W związku z czym było po prostu ciężko.
08:28
Ale twoja mama nigdy nie odeszła od twojego taty?
08:30
Nie. Nie odeszła. Znaczy tak naprawdę już mój tata zmarł i tak naprawdę już taki rok przed jego śmiercią my przeprowadziłyśmy się do babci, więc nie było takiego oficjalnego rozstania, nie było oficjalnego rozwodu. Natomiast ten ostatni rok po prostu już nie mieszkałyśmy w domu.
08:47
A ile miałeś lat wtedy?
08:49
Wiesz co, ja byłam w szóstej klasie podstawówki, więc nie jestem w stanie powiedzieć ile miałam wtedy lat, natomiast to była szósta klasa podstawówki.
08:57
I jakkolwiek źle to nie zabrzmi i też nie wiem, czy można mnie oceniać przez to, to moment, w którym dowiedziałam się, że mój tata po prostu nie żyje, to był moment, w którym poczułam taką wewnętrzną ulgę, że nie spotkam go po prostu na mieście albo nie będę musiała przychodzić do domu i oglądać go w takim stanie. Więc jeżeli miałabym mówić właśnie, w jakim domu dorastałam, to właśnie w takim.
09:19
Wiesz, ludzie często nie są w stanie tego zrozumieć, ile to jest upokorzeń, wstydu, który musisz przeżyć. Szczególnie też w takiej małej miejscowości, gdzie pewnie w takim obrębie każdy się mniej więcej zna. Kiedy inni rówieśnicy widzą twojego taty pijanego, widzisz to co się dzieje w domu, więc to się może komuś w komentarzu wydawać, że to jest takie proste do oceniania, ale ten świat jednak jest zupełnie inaczej zbudowany, a dodatkowo jesteś dzieckiem.
09:43
Oczywiście, że tak. Wiesz, też kwestia jest taka, że mimo wszystko, jak wracasz z tej szkoły do tego domu i nigdy nie wiesz, w jakim stanie po prostu zostaniesz swojego tatę i co mu przyjdzie do głowy znowu, czy będzie w dobrym nastroju, czy będzie w złym, czy znowu będzie agresywny, czy nie będzie agresywny. Więc to jest brak stabilizacji, a stabilizacja u dziecka jest najważniejsza. Bo jeżeli nie ma tej stabilizacji, to potem w przyszłości wychodzą bardzo złe rzeczy.
10:10
A szczególnie, że jak jesteś dziewczynką, to potem biorą się z tego rzeczy, jakich partnerów dobierasz i ten moment buntu może być dość eksplozywny. A byłaś dziewczyną pewną siebie, wycofaną, lubianą?
10:24
Wiesz co, może inaczej, może nie zawsze, ale sprawiałam wrażenie osoby pewnej siebie, silnej przede wszystkim. Zawsze bardzo mocno stąpałam po ziemi i tak naprawdę to się nie zmieniło u mnie do tego momentu. Zawsze taka byłam. Czy mogę to nazwać pewnością siebie? Myślę, że nie do końca. Myślę, że to jest bardziej taki płaszcz, po prostu przykrywający słabość. Ze słowia słabość oczywiście, no bo nie możemy nazwać negatywnych emocji, bądź smutku, bądź jakichś problemów słabością.
10:55
Natomiast ja to tak nazywam, że to jest pewnego rodzaju słabość po prostu. Mówię o sobie personalnie. Natomiast jeśli spotykam inną osobę, to bardzo jestem wdzięczna, jeżeli ktoś się przede mną otwiera i uważam, że taką największą siłą człowieka jest otwartość i mówienie właśnie o tych swoich problemach. Przede wszystkim poproszenie o pomoc. Ja o tą pomoc nigdy nie poprosiłam nikogo. Właśnie dlatego, że uważałam, że dla mnie to jest po prostu słabość i że zawsze ktoś ma gorzej.
11:17
Ale skąd to miałaś? To było tak, że mama ci to wryła w głowę?
11:20
Ja bardzo szybko musiałam dojrzeć po prostu. Bardzo szybko musiałam dojrzeć i gdzieś tam faktycznie mimo wszystko czujesz się też odpowiedzialna gdzieś tam nawet jako dziecko za tą mamę, że mama jest na przykład krzywdzona, więc czujesz tą odpowiedzialność, że musisz ją w cudzysłowie bronić w jakiś sposób. W związku z czym wzrasta u ciebie mimo wszystko takie poczucie, że musisz być silna, musisz być twarda, nie możesz płakać, musisz wstać rano, pójść do tej szkoły, uczyć się, mieć dobre wyniki.
11:50
I to przekłada się potem na całą przyszłość.
11:52
Okej, czyli byłaś taka też skorelowana na to, żeby odnieść sukces.
11:55
Tak. Tak, to prawda. To prawda. Wiesz co, bo jednak mimo wszystko jest trochę tak, że I jeżeli, wiesz, no bo jak wcześniej wspomniałaś, to było małe miasto, to jest małe miasto, więc moi rówieśnicy wiedzieli, co się po prostu dzieje, tak? I jednak takie przytyki w cudzysłowiu gdzieś tam się pojawiało, gdzieś są okrutne. I wiesz, jeżeli ktoś mówi, że na przykład, o patrz, Bacławska chodzi w kurtce z lumpeksu, albo nie wiem, w jakichś starych butach, a tata alkoholik, no to jednak masz z tyłu głowy to, żeby pokazać.
12:27
Więc to zawsze gdzieś tam było zakorzenione, żeby jednak pokazać tą ambicję, pokazać to, że się da, że można. Tylko to jest zgubne tak naprawdę, bo jeżeli robisz coś głównie, żeby komuś coś udowodnić, no to nigdy nie jest okej.
12:39
Ale to, co trochę też powiedziałaś o emocjach, jak byliśmy dziećmi, no to właśnie tę taką wrażliwość nazywano słabymi emocjami i ten taki napęd, który jest bardzo pierwotny, ale chcesz komuś coś udowodnić, czasami jest bardzo skuteczny, bo daje ci na tyle siły, żeby odjechać od tego świata i nagle zobaczyć, co jest ważnego i zrewidować te swoje plany i ambicje.
12:58
Tak, oczywiście. Wiesz, ja też uważam, że człowiek potrzebuje motywacji w swoim życiu i niezależnie jaka to jest motywacja, to jest po prostu motywacja, to jest napęd. Jeżeli nie ma tej motywacji, jeżeli nie ma czegoś takiego właśnie z tyłu głowy, że powinnaś coś zrobić, powinieneś coś zrobić, no to jest ciężko jakby nie patrzeć. No bo jednak budujesz sobie jakąś rutynę, masz z tyłu głowy, że jak ty tego nie zrobisz, to nikt za ciebie nie zrobi, nie ma osoby, która ci coś da.
13:23
nie ma osoby, która ci coś w cudzysłowie za darmo, to musisz sobie po prostu na to zapracować.
13:28
Tak, jakie miałaś marzenia?
13:29
Wiesz co, moim marzeniem, zawsze takie wcześniej wspomniałam już, było oczywiście posiadanie rodziny. Ja ostatnio, jak byłam właśnie w domu rodzinnym, odgrzebałam sobie taki mam pamiętniczek różowy, taki pamiętniczek i tam sobie zapisywałam różne rzeczy. I to też było bardzo ciekawe doświadczenie, jak w ogóle percepcja patrzenia na świat zmienia się na przestrzeni lat.
13:49
No i tam właśnie było, że obiecuję sobie, że założę rodzinę, która będzie po prostu zupełnie odbiegała od tej, którą miałam w domu. Że otoczę po prostu swoje dziecko taką stuprocentową opieką i dam mu wszystko, czego potrzebuje. Po prostu. I to było takie moje główne marzenie. No oczywiście też sukces. Też zawsze, wiesz, jeżeli pochodzisz z domu, gdzie tych pieniędzy nie ma, Oczywiście, no wiadomo, mama pracowała, tak? Więc nie było tak, że nie mieliśmy na, powiedzmy, na chleb przysłowiowy. Natomiast jeżeli tych pieniędzy nie ma, to masz tak, że jednak chciałbyś te pieniądze w jakikolwiek sposób zarobić.
14:23
Zarobić, to jest bardzo ważne słowo. Nie dostać.
14:26
No ale to też nie jest takie oczywiste, no bo jednak dzisiaj jest dużo zasiłków i ludzie w każdy możliwy sposób kombinują. Ale ok, ale chciałaś kimś zostać konkretnym?
14:34
Weterynarzem. Może to się nie przekłada dosłownie na finanse, no bo wiadomo, ale jeżeli chodzi o tę kwestię, no to zawsze chciałam być tym weterynarzem. Nigdy nie miałam jakiejś takiej ambicji, żeby być osobą sławną, rozpoznawalną, żeby po prostu gdzieś tam dryfować w tej przestrzeni publicznej. Zawsze chciałam być, tak jak wcześniej wspomniałam, blisko zwierząt i blisko ludzi.
14:55
No dobra, ale czekaj, ale wylatujesz z tego swojego rodzinnego gniazda i nie masz tak, że trochę zachłysnęłaś się tym światem, imprezowałaś, trochę żyłaś inaczej?
15:03
Wiesz co, ja tak naprawdę ten okres w cudzysłowie imprez, to był ten okres buntu i to było tak powiedzmy 17-19 lat. 17-19 lat, wtedy poczułam ten smak tych imprez. Ale to były głównie imprezy gdzieś tam w domu. Oczywiście kluby też gdzieś tam odwiedzałam, no ale w Ostrołęce, podkreślmy, w Ostrołęce. Ja nie byłem nigdy w Ostrowence, nie wiem jakie to są klubs. I dobrze. Natomiast później tak naprawdę, to jest jednak trochę tak, że jak ja studiowałam właśnie w Warszawie, wyjechałam do tej Warszawy, to tak naprawdę przez ten okres studiów nie byłam ani razu w klubie, ani razu na imprezie.
15:45
To co ty robiłaś? Wiesz co, głównie... Wiesz, ja mieszkałam z dwoma koleżankami, więc gdzieś tam miałyśmy bardzo dużo zajęć same ze sobą. Rozmawiałyśmy, chodziłyśmy na zakupy, chodziłyśmy na spacery, siedziałyśmy sobie w domu, piłyśmy sobie wino na przykład w domu. To było takie nasze główne zajęcie. Zresztą też mimo wszystko, jak wyjeżdżasz na studia, musisz wynająć to mieszkanie, opłacić też po części te studia, no to mimo wszystko trzeba mieć finanse też na to, żeby imprezować. A jak tych finansów nie ma, biedny student, no to weź wejdź do klubu.
16:17
No nie da się.
16:17
Czyli ty byłaś grzeczna na studiach przez to, że nie miałaś pieniędzy.
16:20
Słuchaj, no można tak to interpretować też, ale wiesz, prawda jest taka, że jak chcesz, to zawsze znajdziesz po prostu. Natomiast nie ciągnęło mi jakoś specjalnie.
16:30
Okej, ale czekaj, ale gdzie się nam rozmyliła ta weterynaria? Dlaczego ona nie wyszła?
16:34
Wiesz co, z biegiem czasu gdzieś tam poszłam troszeczkę w inną stronę i ja w ogóle, też trzeba to podkreślić, że moje pierwsze studia, na które położę, to była socjologia. Ja studiowałam socjologię. Więc w tym momencie bardziej zależało mi na tym kontakcie może z człowiekiem. Bardzo mnie to ciekawiło. Ja zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi. Lubiłam bardzo merytoryczne rozmowy z kimś, z kim mogę porozmawiać na tematy, które są nazywane potocznie tematami tabu. Czyli są po prostu tak zwane ciężkie tematy. Nie ma tematów tabu.
17:04
Co są to za ciężkie tematy?
17:06
No właśnie... Słuchaj, jeżeli masz temat, który dla kogoś jest niewygodny, jest ciężki, no to jest to potocznie nazywany temat tabu. Tak się to w tym momencie określa. Ale nie dla mnie, wiesz, jakby ja nie mówię, że dla mnie. Ja mówię, że z osobami lubię rozmawiać na tak zwane ciężkie tematy. Bardziej o tym w tym kontekście. Jeżeli, że dla mnie jest to ciężkie.
17:24
No dobra, ale socjologia. No ale gdzie tu do weterynarii?
17:27
No wiesz, no inaczej, jak jesteś dzieckiem, Znam osoby, które miały marzenia, powiedzmy, zostać piosenkarką, a jeżeli chodzi o kwestie umiejętności, to ni hu hu, więc bardziej w takim kontekście. Więc poszłam sobie na tę socjologię, potem gdzieś tam zrezygnowałam z tej socjologii, bo uważałam, że zajęcia po prostu, no może to też kwestia
17:48
Przepraszam.
17:50
Może to jest po prostu kwestia gdzieś tam wykładowców może. Nie za bardzo mnie to interesowało w praktyce, więc później poszłam na psychologię.
18:00
Ok. Na psychologię. A psychologię skończyłaś czy się poddałaś? Bo psychologia to też nie jest taki kierunek, którego wyobrażenie jest inne do codzienności studenta.
18:09
Wiesz co, zrezygnowałam z psychologii tak naprawdę na ostatnim roku, dlatego że w sumie w którymś momencie stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie inaczej. Nie potrafiałabym obiektywnie rozmawiać z ludźmi, nie biorąc różnych rzeczy do siebie. Mimo wszystko ja jestem bardzo wrażliwym człowiekiem i jeżeli ktoś mówi mi o czymś, nie potrafię odpowiadać do tego obiektywnie, po prostu. Wszystko bym brała do siebie i wiem, że mój powrót do domu z takiej pracy kończyłby się po prostu depresją.
18:39
Okej, ale to czekaj, bo też jesteś w ogóle takim super przykładem do tego, żeby pokazywać jak działają niektóre schematy już nawet do tej strony psychologicznej, że kiedy widziałaś takie rzeczy w domu, wchodziłaś w toksyczne związki? Byłaś tą osobą, która ratowała ludzi?
18:52
Wiesz co, może trochę tak. Ja w ogóle w swoim życiu byłam w dwóch związkach. Ja raczej jestem osobą, która wchodzi raczej w długie relacje, niż w krótkie. Więc tak jak mówię, byłam w dwóch związkach. Czy mogłabym to nazwać ratowaniem? Może nie, ale zawsze lubiłam W cudzysłowie ciężkie osoby. W cudzysłowie ciężkie, skrajne osoby. Bardzo mnie ciekawiły. Więc nie wchodziłam raczej w rolę osoby, która ratuje. Bardziej osoby, która jest w takich zawirowaniach.
19:25
A co za zawirowania?
19:26
No wiesz, no na przykład stabilne życie, czyli praca, dom, jemy sobie kolację, nie ma żadnych problemów teoretycznie, tylko jakiegoś takiego powiedzmy życia codziennego. Totalnie mnie to nie interesowało. Bardziej interesowało mnie, może nie, że interesowało, ale bardziej ciągnęło mnie do osób takich, które były chaotyczne. Które prowadziły takie tryby życia nieregularne. Ciekawe w cudzysłowie. Można tak powiedzieć, że teoretycznie dla mnie ciekawe, może dla innych nie, ale dla mnie ciekawe. Więc nie ta stabilizacja.
19:59
Chociaż wiesz, moim marzeniem było założenie tej rodziny, a z drugiej strony... Nie chciałem tego ci mówić. Ja jestem bardzo świadomą osobą, więc...
20:08
Nikt nie musi mnie w tym uświadamiać, ja to doskonale wiem. I nie wiem, czy gorsze jest to, że ja mam tą świadomość, a i tak gdzieś tam to było praktykowane, czy po prostu sam fakt tego, że tak się dzieje. Czasami lepiej być nieświadomo.
20:22
Poznałem Łukasza Litewkę, trochę z nim rozmawiałem, rozmawiałem z nim na podcaście, trochę z nim pisałem. A jak podrywał?
20:27
Łukasz poderwał mnie na żart, też prosiłabym nie brać tego personalnie, na żart o rudym.
20:36
Naprawdę?
20:40
Tak, ja bardzo cenię sobie ludzi inteligentnych emocjonalnie i bardzo lubię osoby, które mają poczucie humoru, tak zwany czarny humor. Bardzo mnie to intryguje, bo dla mnie to jest trochę przełożenie właśnie na tą inteligencję, bo też trzeba umieć takie żarty opowiadać i właśnie jego pierwsza wiadomość do mnie, nie hej, co tam, nie wiem, spotkajmy się, nie, nie, nie. Czy znasz żart o Rudym? Ja wtedy siedziałam z moją przyjaciółką, bo ja też bardzo często przyjeżdżałam do Pszczyny, to jest nieopodal właśnie Katowic, I mówię, Wiktoria, patrz, czy znam żartu rudym?
21:11
Mówię, no jak nie znasz, no to napisz. No nie znam, no to mi opowiedz. I od tego momentu, jak odpisałam, że nie znam, żeby opowiedział, rozmawialiśmy ze sobą 24 godziny na dobę. 24 godziny na dobę. Naprawdę. Nasze rozmowy się nie kończyły. Bardzo ciekawy człowiek bardzo mnie zaintrygował swoją osobowością, swoim właśnie poczuciem humoru. Z nim nie było momentu, w którym człowiek był poważny. Nie było takiego momentu.
21:36
Znaczy on napisał do ciebie na Instagramie?
21:38
Tak, on napisał do mnie na Instagramie. Czy znasz żartoludym? Tak, czy znam żartoludym.
21:41
Ja tego nigdy w życiu nie widziałam.
21:42
Naprawdę, naprawdę. Ale powiem ci, że ja też. I to mnie właśnie zaintrygowało, bo jednak to jest troszeczkę tak, że jak wchodzisz sobie w te wiadomości i masz wiadomości od, nie wiem, mężczyzn, w twoim przypadku kobiet, no to raczej one są schematyczne.
21:56
Proszę, też mam mężczyznę w wiadomościach.
21:59
Naprawdę?
22:00
Też są mężczyźni.
22:01
O, fajnie, ale to jest bardzo miłe, prawda?
22:02
A ty nie masz kobiet?
22:04
Wiesz, nie, nie mam. Nie mam, kobiet nie mam. Znaczy jakby w kontekście stricte podrywania nie mam, ale no w jakichś tam innych rzeczach oczywiście jak najbardziej, nie? Mówię tutaj stricte o podrywaniu. Więc to mnie bardzo zaintrygowało, no bo było to coś innego. No i tak jak mówię, ta konwersacja jak już się zaczęła, to już się nie kończyła.
22:23
No dobra, ale...
22:25
Kto pierwszy wykonał ruch, zaproponował spotkanie?
22:27
Łukasz. Łukasz. Łukasz stwierdził, że szkoda mu czasu już na to pisanie. Spotkajmy się. I ja tak naprawdę z racji tego, że często bywałam w tej pszczynie, to mówi, kiedy przyjeżdżę? Ja mówię, że akurat za tydzień. No dobrze, no to się spotkajmy. No i przyjechał Łukasz.
22:43
No i jak wygląda pierwsze spotkanie?
22:46
Ja z nim byłem, tylko na jednej randce, co by nie było.
22:49
Tak. Powiem ci tak, nasze pierwsze spotkanie, ja generalnie jestem dość mocno wstydliwą osobą, wbrew pozorom.
22:56
Co ty gładasz w ogóle?
22:57
Naprawdę.
22:58
Chcesz, że oświetlali te fragmenty, jak mówisz o swoich ulubionych przedmiotach bez cenzury.
23:03
Słuchaj, ale słuchaj, ta krempacja była z jednej i z drugiej strony, bo Łukasz też wbrew pozorom był wstydliwym mężczyzną. W związku z czym w porządku było troszeczkę stresu, no ale później bardzo szybko weszliśmy na inny tak naprawdę level. Łukasz zaprosił mnie do restauracji, ale z racji tego, że ja jestem dość budliwym człowiekiem i raczej preferuję jakąś aktywność. Na zasadzie, nie wiem, pójdźmy sobie na strzelnicę, idźmy na spacer, po prostu zróbmy coś ciekawego, nie siedźmy przy tym stole vis-a-vis.
23:37
Idźmy szybko przystawkę, wypiliśmy lampkę szampana i poszliśmy na spacer. I spacerowaliśmy sobie. I od tego momentu spacerowaliśmy sobie już przez kolejne ponad trzy lata.
23:50
No a czego Łukasz o sobie nie mówił? Pewnie słuchałeś naszego podcastu, więc wiesz, jakich rzeczy nie mówił. Czego on o sobie nie mówił?
23:59
Przede wszystkim Łukasz miał niesamowity brak, odnosiłam takie wrażenie i też niejednokrotnie o tym mówił, brak świadomości swojej wielkości jako człowieka. To na pewno o tym nie wspominał, na pewno o tym nie mówił.
24:15
Ciężko mi jest tak naprawdę odpowiedzieć, czego nie powiedział tutaj, na tym podcaście, ale był też mimo wszystko wbrew pozorom bardzo skrytym człowiekiem i też odnosiłam takie wrażenie, że o wielu problemach też nie mówił przede wszystkim, które gdzieś tam w sobie kumulował i to wynikało przede wszystkim z tego, że nie chciał obarczać innych swoimi problemami, on bardziej te problemy wszystkich ludzi, zwierząt brał na siebie i wydaje mi się, że po prostu oduczył się mówienia o sobie, po prostu nie mówił o sobie dużo.
24:44
Okej, no bo on podobno i też mi się tak wydaje, że nie potrafił odmawiać.
24:48
Nie potrafił odmawiać.
24:49
A tobie potrafił?
24:53
Myślę, że tak. Myślę, że tak. Tylko widzisz, no to jest zupełnie inny kontekst, bo jeżeli powiedzmy wchodzą tutaj takie kwestie typowo domowe, o tym mówimy głównie, no bo wiadomo, że to jest zupełnie inna relacja, no to jak najbardziej, wiesz, ja tak jak wcześniej wspomniałam już, ja jestem, byłam dość natukliwą osobą, Łukasz zresztą też i bardzo często te nasze plany były bardzo mocno spontaniczne, ja rzucam jakiś pomysł, on rzucał jakiś pomysł, więc bardziej w tym kontekście była ta odmowa, natomiast w takim życiu codziennym nie spieraliśmy się, nie ścieraliśmy się, raczej byliśmy dość mocno zbliżeni do siebie.
25:26
Wiesz, bo ja pomyślałem sobie o tym, że czy zdarzało ci się czuć, że w jego życiu jesteś dopiero po potrzebujących zwierzętach, fundacji, wyborach i polityce, że on robił tak bardzo dużo rzeczy, że czasami można było się pokłócić o to, że on tak bardzo żył tym pomaganiem, że mało mogło być czasu po prostu do takiego życia w domu, życia rodzinnego.
25:44
Ja wchodząc w relacje z Łukaszem, był radnym w tamtym momencie, więc to życie nie było takie bardzo mocno zafiksowane, jak było w późniejszym czasie, wiadomo. Zawsze był bardzo mocno zaangażowany, oczywiście od samego początku w pomoc, ale ja wiedziałam, w to w cudzysłowie wchodzę, byłam tego świadoma i bardzo imponowało mi to, że pomimo tego, że gdzieś w tych mediach społecznościowych ma bardzo duże zasięgi, to mimo wszystko był najbardziej ludzkim człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu.
26:21
Najbardziej ludzkim. Więc niezależnie od tego, czy nie miał czasu na obiad ze mną, na kolację ze mną, czy na rozmowę, czy na obejrzenie filmu, Ja i tak zawsze go wspierałam. Ja byłam tą osobą z tyłu, jak on się przychylał trochę do tyłu, to ja go podpierałam po prostu. Więc ja byłam w stu procentach świadoma. Nie było to dla mnie problemem. Absolutnie. Poza tym Łukasz miał niesamowitą umiejętność wydzielania tego czasu. Pomimo tego, że nie było go dużo w domu albo większość czasu spędzał na telefonie, no to mimo wszystko i tak dawał jednak ten znak, że okej, jestem.
26:53
To były takie drobne gesty, ale ja na przykład bardzo doceniałam te drobne gesty. I tak naprawdę, wiedząc, ile on robi, świadomość tego, że potrafi poświęcić czas mi, rodzinie, przyjaciołom, było niesamowicie wartościowe. Naprawdę, ja wtedy aż tak bardzo nie doceniałam tego czasu, ale dopiero teraz widzę, jak ten czas jest cenny w naszym życiu. Nie ma nic ceniejszego.
27:15
A pamiętasz taką rozmowę, kiedy Łukasz ci powiedział, że chce wejść do dużej polityki?
27:19
Tak, pamiętam taką rozmowę. To był moment, w którym my byliśmy na spacerze i zaczęliśmy rozmawiać o planach na przyszłość.
27:28
bardziej kwestiach zawodowych. Bardziej o tym mówimy. No i Łukasz wtedy powiedział właśnie o tym starcie do Sejmu. Zpytałam się go, czy jest świadomy tego, co robi, bo mimo wszystko było to dość skrajne drogi. Bo z jednej strony chcesz być politykiem, takim w Sejmie, pełnowartościowym w cudzysłowie oczywiście, gdzie tak naprawdę, no jeżeli mówimy słowo polityk, to raczej nie ma tam miejsca na takie bezinteresowne dobro. Na to, że jednak, no... Działasz dla ludzi, a nie przeciw.
28:00
Działasz, jesteś po prostu społecznym człowiekiem, a z drugiej strony bardzo dużo czasu zajmuje ci pomaganie, właśnie to bezinteresowne. Bardzo dużo czasu ci to zajmuje. Czy ty jesteś świadomy i jesteś pewny tego, że ty chcesz tam wejść? Bo ty nie jesteś politykiem, nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz. Stąd też gdzieś tam wpis na Instagramie w bio bodajże, że najpierw człowiek, później polityk. On był człowiekiem, nie był politykiem nigdy. I też wydaje mi się, że ten ostatni czas byłby dla niego bardzo ciężki, bardzo przytłaczający, bo jednak nawarstwienie się pewnych spraw to jest troszeczkę mimo wszystko, że wiesz, im dalej w las, tym więcej drzew.
28:37
Musisz podejmować skrajne decyzje. Łukasz też był niesamowicie wrażliwym człowiekiem, więc czytanie komentarzy, gdzie ktoś mu zarzucał, że jako polityk nie sprawdza się w cudzysłowiu, bo nie po to go wybieraliśmy, żeby on szedł i walczył o pieski, mówił tylko o pieskach i zajmował się rzeczami, które teoretycznie ludzi nie obchodziły w większości. On to czytał i on czuł, że jest trochę niewystarczający mimo wszystko w tym, co robi. Miał takie poczucie i on mi niejednokrotnie o tym mówił. Wracając do tej rozmowy, to faktycznie powiedział, mam wrażenie, że nigdy nie był niczego bardziej pewien, jak tego powiedział tak.
29:11
I to była kwestia bardziej tego, że powiedział Natalia, posłuchaj, Nie ma w Sejmie osób, na miejscach posłów chociażby, które mogłyby zawalczyć i powiedzieć głośno to, co myślą, po prostu być sobą. I ja chciałbym dać ten przykład, że można być tym politykiem, a jednocześnie być sobą, być dobrym człowiekiem. Chciałbym po prostu zmienić trochę ten obraz patrzenia na tych polityków. I wydaje mi się, że po części mu się to trochę udało, Ale wiadomo, że w momencie, kiedy został tym posłem, też bardzo dużo osób do niego przyszło, stricte związanych z polityką.
29:46
I wiesz, jeżeli wchodzisz na profil polityka i tak naprawdę główna tematyka to jest pomoc, też tak jak wcześniej wspomniałam, ludzie, niektórzy czuli się może trochę rozczarowani tym i to go bardzo bolało, bo nie rozumiał dlaczego.
29:59
No to jest już specyfika ludzi, ale akurat on był tym promykiem nadziei, że mogą iść do polityki tacy ludzie. Jednak zazwyczaj ludzie mają wyobrażenie o politykach dość skrajnie negatywne, a on pokazywał, że po prostu poszedł z dobrym sercem, bo jeżeli w polskiej polityce już nie ma ludzi, którzy są po prostu zamożni, wykształceni i są naprawdę intelektualistami, to może właśnie powinniśmy szukać takich ludzi, którzy chcą zmieniać świat. On ewidentnie chciał zmieniać świat.
30:30
to był człowiek, który wykorzystywał przywileje w dobrych celach. Mam tutaj idealny przykład wejścia do Sobolewa, czy wejścia na komendę, gdzie uratował psa policyjnego, który był już na, że tak powiem, dziadziusiem, a mimo wszystko tam był w tragicznych warunkach, więc wykorzystywał to bardzo mądrze i bardzo dobrze. Chciał zmienić świat Idealista, zawsze gdzieś tam widział przez różowe okulary wszystko, nigdy nie miał z niczym problemu.
31:05
Zawsze uśmiechnięty, zawsze zadowolony z życia. Nawet jak był naprawdę, był problem, który... Wszyscy dookoła chodziliśmy, o Jezu, jaki problem, jaki problem? W ogóle zawsze siadam i tak, dajcie spokój. Taki problem to nie problem, zaraz go rozwiąże. Dwa telefony po problemie. Więc... Nigdy nie szukał problemu, zawsze szukał rozwiązań. I właśnie tego też mnie nauczył, że nie szukamy problemu, szukamy rozwiązań, Natalia. Też mimo wszystko pomimo tej wrażliwości, tej delikatności, dusza dziecka, wolna dusza, to jak przychodził moment, gdy trzeba było, to tupnął nogą i twardo stąpał po tej ziemi.
31:37
Ewidentnie. Od tej strony akurat go poznałem. Ale jak wyglądał wieczór, kiedy dowiedzieliście się, że Łukasz zdobył mandat do Sejmu?
31:46
Wiesz co? Inaczej. Ja, tak jak wcześniej wspomniałam, Łukasz miałam wrażenie, że nie do końca wierzył w siebie. My wierzyliśmy w niego bardziej niż on sam.
31:56
Tak, bo założymy, że on myślał, że on się nie dostanie do tego sejmu? Tak. Naprawdę?
32:00
Naprawdę.
32:01
Naprawdę. I tak samo było z różnego rodzaju zrzutkami. Też bardzo często przychodził do mnie z zrzutką, czy... I co myślisz, że pójdzie? Ja mówię, Łukasz, o czym ty mówisz? Właśnie tutaj też zakładał, że mógłby się nie dostać. I tutaj właśnie wychodziła ta jego skromność, co oczywiście też było bardzo cenne. Ale w momencie, kiedy już przyszła ta informacja, że jednak został tym posłem, On wstał, po prostu wstał, spojrzał się na mnie i powiedział, Natalia, udało się.
32:32
I ja wiesz, skaczę, o Jezu, mówię, Łukasz, przytulam go, jak super, cieszę się bardzo razem z tobą. I mam wrażenie, że nie cieszysz się, bo bardzo stonowanie do tego podszedł. I on tak się na mnie patrzy i mówi, Natalia, Teraz mam na sobie ogromne brzemię i muszę być poważnym człowiekiem. Ja mówię, nie, słuchaj, bądź sobą, zawsze musisz być sobą i też sobą był. Także bardzo dużo radości, bardzo dużo szczęścia. Oczywiście my nie zakładaliśmy, że było inaczej. On trochę nie dowierzał, ale mimo wszystko bardzo dużo tego szczęścia było.
33:04
A jak to się stało, że ukrywaliście jednak swoje relacje, że nie pokazywaliście jej w mediach społecznościowych?
33:09
W momencie, kiedy ja przeprowadziłam się do Łukasza, tylko mieszkałam w Katowicach przez jakiś czas, Łukasz przyjechał do mnie i zapytał się mnie, jak widzę dalej swoją pracę, no bo mimo wszystko ta działalność mogła być prowadzona w każdym miejscu, nie było z tym problemu. I zapytał się mnie, czy może mi pomóc, czy możemy zrobić jakąś wspólną akcję, wyrzucić na przykład zdjęcie, no bo ja też zawsze zajmowałam się pomocą, to nie było tak, że od momentu, jak zaczęłam być z Łukaszem, to ta pomoc była. Też oczywiście pomagałam wcześniej. Natomiast zapytał się mnie, czy możemy zrobić jakąś wspólną akcję, że może troszeczkę podpromować gdzieś tam.
33:46
Nie ukrywam, że trochę odebrałam to jako na zasadzie, ale to myśli, że ja sobie sama nie poradzę. I od tego momentu zaczęły się właśnie dyskusje i rozmowy, kiedy przyjdzie odpowiedni moment, żeby faktycznie pokazać jednak na tym profilu, że nie jest człowiekiem, który jest sam. Stwierdziliśmy, że takim najbezpieczniejszym momentem byłoby, gdy już powiedzmy przyjdzie dziecko na świat, bądź gdzieś tam ten ślub będzie. Ja też, tak jak wcześniej wspomniałam, nigdy... moją taką aspiracją życiową nie było bycie na językach bardzo dużej ilości osób.
34:20
Nigdy nie chciała... Czemu już nie jest? Ale wiesz, teraz jest zupełnie inna sytuacja, ale nigdy to nie była moją aspiracją. Nigdy nie chciałam, żeby ludzie patrzyli mi na ręce, żeby śledzili i mieli na każdy... Na każdy tak, na każdy sposób, na każdy sposób moje słowo. Zawsze chciałam być jednak tym normalnym człowiekiem. Po prostu takim spokojnym, siedzącym sobie w domu. Jak gdzieś wychodzę, to on się na mnie nie patrzy. Wychodząc z Łukaszem, nie było momentu, w którym ktoś przychodząc obok go nie zaczepił. Wystarczająco dużo on miał tego wszystkiego dookoła siebie. Ja tego nie potrzebowałam.
34:51
Nie chciałam po prostu. Zresztą Łukasz nie pokazywał tego swojego życia prywatnego tak naprawdę. Tych przyjaciół nie za bardzo pokazywał. Gdzieś tam jak gdzieś wychodziliśmy, jeździliśmy, tego nie pokazywał w szczególności.
35:01
No zupełnie niewiele, bo ja pamiętam, że się przygotowywałam do podcastu.
35:03
No tak, ale wiesz, ale tak w życiu codziennym wyjeżdżaliśmy wspólnie, chodziliśmy na jakieś imprezy takie okolicznościowe razem. My zawsze byliśmy razem na takich właśnie wyjściach. Więc to nie było tak. To ukrywanie się to jest bardzo złe słowo. Po prostu nie... To znajdź inne. Ale wiesz, ale kwestia też jest taka i teraz ty mi odpowiedz na pytanie. Proszę. Czy uważasz, że pokazywanie związku z drugą osobą w mediach społecznościowych to jest dobre wyjście, dobre rozwiązanie?
35:28
Możemy zapytać o Kopa Szostaka.
35:31
No słuchaj, a kop tak, no tak. Ale bardziej chodzi mi w tym kontekście, że wiesz, jeżeli jesteś osobą publiczną w jakimś tam stopniu, no to jednak czujesz się zobowiązany do, później jeżeli pokażesz, że jesteś już w tym związku, zobowiązany do Tłumaczenia się z niektórych rzeczy. Na przykład jeżeli jest jakieś rozstanie, pisanie tych oświadczeń, tłumaczenie się ludziom. Po co to? To nie ma najmniejszego sensu. Jego profil opierał się na zupełnie czymś innym. Jego też tam było stosunkowo mało. Więcej tam było jednak postów i relacji wrzucanych stricte z tym, co robił.
36:05
On się na tym skupiał.
36:06
Ustalmy, że według mojego światopoglądu to była dobra decyzja.
36:11
Bardzo dobra.
36:12
Bo masz swoje życie, żyjesz sobie komfortowo i nikt nie zawraca ci głowy. Ale powiedziałaś o tym, że myślałeś, żeby ewentualnie, żebyście się pokazali, jakby był ślub, dzieci. Wy mieliście takie plany?
36:23
Tak, rozmawialiśmy o tym jak najbardziej. Tak naprawdę...
36:29
Przez ten ostatni czas, gdy jednak gdzieś tam ten Sejm był, więc wiadomo, te rozjazdy, wyjazdy, plus bardzo dużo pracy związanej ze zwierzograniem, z fundacją, którą gdzieś tam chciał cały czas rozwijać, nie było za bardzo tak naprawdę przestrzeni na to, żeby wdrożyć to w życie. Znajdziliśmy, że w momencie, kiedy będzie taka stabilizacja z dwóch stron, dopiero... To bierzemy się za to. To był bardziej taki kontekst. No bo tak naprawdę, wiesz, wyjść za mąż, czy gdzieś tam planować dziecko, to nie jest problem.
37:00
Problem rodzi się później, w momencie co dalej. To musi być ta stabilizacja. Tak jak mówiłam już wcześniej, dla mnie taką ideą posiadania rodziny to była ta stabilizacja, bezpieczeństwo i stworzenie takiego domu, którego ja nie miałam, a zawsze chciałabym mieć. Z drugiej strony można by pomyśleć, że nigdy nie przyjdzie odpowiedni moment.
37:22
co się czasami dzieje po prostu.
37:23
Tak, co się po prostu dzieje, ale wiesz, jakby w tym kontekście rozpoczęcia rozmowy takiej już głębszej o tym, no to gdzieś tam ta stabilizacja musiałaby wejść, prawda? Też były plany, żeby oczywiście Łukasz został prezydentem Sosnowca, więc byłby na miejscu i to byłby taki odpowiedni moment.
37:39
Tak, no ja o tym samym myślę, że powiedział, że pomyślałem. Tak, tak,
37:42
Tak, właśnie o to chodzi.
37:43
Te jego plany raczej były znane każdemu, że on tam, że po prostu będzie w tym miejscu.
37:48
Kochał Sosnowiec. Nigdy nie krył się z tym, że chciałby tam zostać. Nigdy nie chciał stamtąd wyjeżdżać. Te wyjazdy do Warszawy gdzieś tam miałam wrażenie, że były dla niego dość mocno męczące.
37:59
Ale nie spekulowaliście nigdy, żeby wyprowadzić się do Warszawy?
38:02
Absolutnie. Absolutnie. Tak naprawdę życie wśród tej zieleni, w której żyliśmy, życie w tym spokoju, w takiej przestrzeni trochę zamkniętej mimo wszystko, było taką oazą trochę. No bo jednak z tego... gdzie wracasz z Warszawy albo wracasz powiedzmy z jakiegoś spotkania, gdzie zajmuje ci to głowę, wsiadasz sobie na tarasie, patrzysz sobie na zieleń, patrzysz sobie na drzewa, ptaszki ćwierkają, no to jest taka odskocznia. Ani ja, ani Łukasz, nigdy nie byliśmy osobami, które chciały żyć w centrum po prostu czegoś.
38:34
Wystarczy, że wyjście jakiekolwiek wiązało się z tym, żeby był w centrum wszystkiego, bo bardzo często właśnie, tak jak już mówiłam, zdarzało się, że ludzie podchodzili do niego i gdzieś tam no...
38:46
Nigdy nie powiedział, że mu to przeszkadza, ale w niektórych momentach faktycznie, zwłaszcza jak byłeś tam z przyjaciółmi na jakimś wyjściu, no było to krępujące, prawda? Bo zawsze zastanawiasz się, a czy czego nie powiedziałam czegoś głupiego, a czy nie zrobiłem jakiegoś głupiego gestu, no bo nigdy nie wiesz, czy ktoś cię nagra, zrobi ci zdjęcie i to było największym też problemem. Takie życie jak taka, wiesz, spłoszona sarenka. No on był wszędzie, on był naprawdę... Tak, na językach każdego tak naprawdę.
39:07
Bardzo popularną osobą, a szczególnie też, że bardzo lubianą, to zazwyczaj ludzie wtedy szukają błędów.
39:11
Dokładnie. Tak naprawdę jeżeli ludzie bardzo często oceniali go jako taką idealną osobę, takie u osobie niedobra, właśnie ten taki ideał chodzący, taki aniołek, ludzie bardzo często go też tak nazywali, to zawsze znajdziecie jakaś osoba, która będzie chciała dopatrzeć się i czyha po prostu na ten błąd. Zaatakuje z jakiejś strony. I tak i się zdarzało, oczywiście, że tak.
39:34
Znaczy, ale był gdzieś niedobry?
39:36
Albo też w kontekście, jakim kontekście?
39:38
Jakimkolwiek, bo ja jak się go poznałem, to wydawał mi się właśnie taki ulepiony i nie idealizuję go dlatego, że teraz go nie ma. On wiedział, bo o tym często pisaliśmy, że jakby ja nie widziałem wad. Może jakieś były prywatnie. Może chrapał, może coś, ale jakby, wiesz, nie widziałem wad w tym gościu. On rzeczywiście to robił i nigdy nie myślał o sobie. On nigdy nie widział kapitału politycznego w tym, że pomagał. Wydawało mi się, że tyle ile z nim rozmawiałem, to zawsze jednak traktował tych najważniejszych ludzi jako najważniejszych ludzi, a nie myślał o tym, że teraz można robić politykę albo duże znajomości.
40:12
Więc zastanawiałem się, czy były wady, które ty widziałaś, które po prostu bardziej go człowieczały.
40:18
Zostawiał skarpetki wszędzie dookoła. To było to. Nie mogę tego nazwać wadą, bo myślę, że każdy z nas gdzieś tam ma jakieś tam swoje w życiu codziennym. Czy miał wady? Wiesz co, z mojej perspektywy...
40:31
Ale co, był czasami chamski?
40:34
Nawet nie, że chamski.
40:37
To nie był człowiek, który był chamski. Bardziej nerwowy. Bardziej nerwowy. Ale ta nerwowość też była dla mnie zrozumiała. Przez pryzmat tego, co robił. Nie dało się nie być nerwowym przy tej pracy, którą wykonywał. No po prostu się nie dało.
40:51
I chyba nauczyłaś się sporo kuli z polskiej polityki.
40:55
Tak, tak. Generalnie zawsze dla mnie temat polityki i religii był tematem, to były takie tematy, o których bardzo mocno stroniłam. Bo po co mamy rozmawiać o czymś, skoro ta rozmowa i tak niczego nie zmieni? Skoro ty stoisz po lewej stronie, a ja stoję po prawej stronie, no to po co mamy w ogóle na ten temat dyskutować? No nie dotrzemy się w żaden sposób, nie?
41:15
Tak samo z kwestią tutaj właśnie religii. Natomiast... W momencie, kiedy weszłam w relację z Łukaszem, spotykaliśmy się z przyjaciółmi, z rodziną Łukasza, albo siedziałam nawet sama z nim, to nie dało się o tym nie rozmawiać. Więc jednak ten temat kręcił się gdzieś tam dookoła. Więc chcąc, nie chcąc, człowiek zaczerpnął troszeczkę wiedzy. Więc no to tak, tak jak mówisz, zasięgnęłam tego.
41:39
No i jeszcze szczególnie, że znałaś jakieś zakulisowe rozmowy, propozycje i różne innego tego typu rzeczy.
41:45
Tak, to prawda.
41:46
A jak wyglądał ostatni, zupełnie zwyczajny moment, który spędziliście razem?
41:52
Ostatni, zwyczajny moment? Po prostu tych momentów zwyczajnych było więcej niż tych nadzwyczajnych, czyli takich nie wiadomo jakich. Wieczór przed 22 kwietnia zjęliśmy wspólnie kolację, porozmawialiśmy ze sobą. Łukasz był dość mocno nerwowy tego wieczoru, bo gdzieś tam robił zrzutkę, która finalnie nie użyła światła dziennego, wyszły tam jakieś problemy. Więc gdzieś tam było nerwowe, oaleźliśmy kolację, położyliśmy się do łóżka, Łukasz zawsze przed spaniem włączał filmy przyrodnicze, zawsze przyrodnicze.
42:26
Oglądaliśmy sobie ten film, daliśmy sobie buziaczka, poszliśmy spać. Następnego dnia, jak ja wstałam, Łukasza już nie było, bo miał spotkanie rano. Jak ja wróciłam potem do domu, no tylko zastałam samochód już, weszłam do domu, ogarnęłam się, bo wychodziłam do pracy. No i potem już wszyscy wiemy, co się stało.
42:44
No właśnie, bo to jest temat, bo ja pamiętam, ja tego dnia akurat miałem urodziny i kilka dni chyba wcześniej pisał do mnie Łukasz w jakiejś tam innej sprawie i ja nie wierzyłem, że to się wydarzyło. W sensie ja zawsze tak mam, że to jest internet. Zacząłem to weryfikować i nie dopuszczałem w ogóle tej informacji do siebie, że to jest informacja prawdziwa. A ty pamiętasz pierwszy telefon, który ktoś do ciebie zadzwonił?
43:07
Oczywiście, do tej pory dźwięczy mi to w głowie. To był moment, kiedy ja dosłownie zrobiłam krok Weszłam do salonu i zadzwonił do mnie nasz kolega wspólny na Messengerze. Mówię, Dawid, co się stało? Odbieram telefon, mówię, halo Dawid. On mówi do mnie, pyta się mnie, kiedy miałaś ostatni kontakt z Łukaszem? No i mówię, dwie, trzy godziny temu rozmawialiśmy przez telefon. A on mówi, przecież masz jego lokalizację, możesz zobaczyć, gdzie jest? No ja wchodzę na tą lokalizację, mówię, no Na Kazimierzowskiej, no ale podjechałam pod dom i mieliśmy wtedy remont tarasu, więc dużo piasku było wysypanego pod domem, którego trzeba było się pozbyć.
43:43
Po prostu myślałam, że nielegalnie gdzieś tam wyrzuca ten piasek do lasu, bo to jest lasek, więc gdzieś tam się zatrzymał. Tym bardziej, że też nie widziałam auta sąsiada, a widziałam Łukasz Auto, więc po prostu może razem pojechali. Po prostu przyjaciele oczywiście najlepsi. Na Kazimierzowskiej. On mówi, a gdzie teraz jesteś? Ja mówię, że w pracy. A on mówi do mnie, wiesz co, chyba Łukasz nie żyje. Chyba? Tak, było chyba. I ja mówię, przestań gadać głupoty, jesteście pewnie razem, jestem na głośniku.
44:13
Ale dalsza część rozmowy, zadzwoń do niego Natalia. Ja słyszałam jego ton i ja już wiedziałam, że to chyba niemożliwe. Nie jesteś w stanie przyjąć w ogóle takiej informacji do siebie, no bo nie jesteś w stanie tego zrobić. Dzwoni do Łukasza, ma zajęte. Odzwaniam do Dawida i mówię, Dawid, słuchaj, on ma zajęte, z kim się rozmawia. On mówi, wiesz co, no bo teraz najprawdopodobniej bardzo dużo osób do niego dzwoni w tym momencie.
44:36
Rozłączyłam się i zadzwoniła do mnie Klaudia z zapytaniem, Natalia, gdzie jesteś? Klaudia jest partnerką przyjaciela Łukasza. Gdzie jesteś? Ja mówię, że w pracy. No więc to podjadę do ciebie na chwilę. Ja w tym momencie usiadłam na krawężniku przed pracą i w tym momencie zaczęło się telefoniada, 100 tysięcy telefonów. Wszyscy po kolei, przyjaciele. Czy to prawda, czy nieprawda? Ja nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. No bo co możesz odpowiedzieć? Chyba? No nie da się powiedzieć chyba, prawda?
45:06
Prawda przyjechała, wsiedłyśmy do auta i mówię, no dobra, no to dawaj nawigację, lokalizacja Łukasza, jedziemy tam, gdzie jest. No i już jak jeżdżałyśmy na tą przeklętą Kazimierzowską, z daleka widziałam tylko koguty, zobaczyłam, że jest karetka na miejscu. Jak karetka jest na miejscu przy wypadku, to może być po prostu, no raczej to jest zły omen.
45:31
Tak naprawdę Claudia jeszcze jechała, była w trakcie. Ja wysiadłam z auta w momencie, kiedy ona jeszcze jechała. Biegłam tam, po drodze minęła myśl przyjaciela Łukasza, który bardzo, nikogo jeszcze nie było, tylko była jedna osoba właśnie, przyjaciel Łukasza. Bardzo powoli szedł w tą stronę.
45:46
I stało dwóch, stała policjantka i policjant. Nigdy nie zapomnę ich twarzy, nigdy nie zapomnę, z jakim brakiem szacunku potraktowali nas wszystkich w tym momencie. Chciałam przebiec, po prostu przebiec. Zatrzymali mnie, zapytali się, kim pani jest? No i wytłumaczyłam, kim jestem. No to ta policjantka patrzy się na mnie z taką pogardą wręcz, mówi, czyli jest pani nikim.
46:08
Ja mówię, ale to... Mówię, dobrze, ale to chociaż chciałabym się dowiedzieć, tylko proszę mi powiedzieć, czy żyję, czy nie żyję. Nie możemy nic pani powiedzieć. Ja mówię, panie obrączkę na palcu, co... Ale ja mam, a ty nie masz.
46:20
I ja w tym momencie usiadłam na ziemi i tak naprawdę niewiele pamiętam później już z tego. Pamiętam potem, że podszedł trzeci policjant, który powiedział do mnie, nie mogę pani tego powiedzieć, ale powiem tylko pani, że będzie sekcja.
46:36
Ten głos dźwięczy mi w głowie w każdym momencie, gdy zasypiam, bo ty wiesz już, to to oznacza, ale nie jesteś w stanie dopuścić do siebie tej myśli. I ja w tym momencie, to był moment, w którym zwątpiłam w Boga, bo Bóg skoro jest nieumylny, no to nie może się aż tak pomylić, prawda? No i później tak naprawdę zaczęli zbierać się przyjaciele. Wszyscy rodzice przyjechali, bo w tym momencie policja była u rodziców.
47:05
mnóstwo telefonów, mnóstwo wiadomości i to też nie zapomnę tego nigdy w życiu. To też jest taka, to o czym rozmawiałam potem z panem prokuratorem, że nie było rzecznika prasowego, nie było osoby, która w ogóle jest odpowiedzialna za jakiekolwiek media. I ja siedząc na tej podłodze, włączyłam tylko telefon i pierwsze, co mi się wyświetliło, to Instagram. I zobaczyłam, że pewien portal, nie powiem jaki, Wrzucił informację, Łukasz Litewka nie żyje. Ja podeszłam z tym telefonem do tej policjantki i zapytałam się, ile i kto za to dostał, że ja nie wiem, czy żyję, czy nie tak naprawdę.
47:42
Nikt tutaj nie wie, a media już o tym piszą. Kto i ile? Było to dla mnie tak obrzydliwe i tak niezrozumiałe, dlaczego w taki sposób przepływ informacji w ogóle wychodzi. Z każdej strony potem zaczęli zbiegać się media. Z jednej, z lasu wybiegali, z każdej, z daleka robili zdjęcia. Ja w tym momencie, może nie powinnam tego robić, ale...
48:04
Pochłonęła mnie niesamowita złość, ale taka złość, której jeszcze nigdy w życiu nie czułam. Zaczęłam po prostu w brzydki sposób mówić do tych ludzi przychodzących, że są po prostu hienami. Na co słyszałam, ale o co pani chodzi? Przecież to była osoba publiczna, my musimy to nagrać, musimy zrobić zdjęcia. Ja mówię, jedyne, co wy musicie, to w tym momencie uszanować to, że są tutaj bliscy, a nie wy się pchacie po prostu, żeby tylko hieny cmentarne po prostu jak najbliżej być, jak najwięcej zdjęć zrobić. Spokojnie, jeszcze będziecie mieli na to czas. Tam i tak nic nie nagracie ciekawego.
48:37
Taka jest prawda, taki jest fakt. Siedzieliśmy tam dość długo, myślę, że tak z dwie godziny może, no z trzy. policjan podszedł do nas i powiedział, że w sumie to już, że tak powiem, no nic tutaj nowego państwo nie zobaczą, oni się nie dowiedzą, muszą państwo wracać do domu. No a ja wtedy pomyślałam sobie, ale ja nie mam domu. Mój dom właśnie odszedł. W domu zawsze był człowiek, a nie budynek. No i w tym momencie zabraliśmy się wszyscy, pojechaliśmy do naszego domu.
49:12
Nikt nie wierzył w to, co się stało. Wszyscy siedzieliśmy milcząc, bo nie ma dobrych słów, które możesz powiedzieć w tym momencie. Po prostu uczyliśmy swoją obecność. I od tego momentu zaczął się horror. Po prostu horror. Koszmar jeden wielki, który wiązał się i na podłożu utraty w tragicznych okolicznościach najbliższej osoby i wszystkiego, co się działo potem dookoła. To jest trauma do końca życia.
49:43
Po prostu trauma do końca życia.
49:44
A co się działo dookoła?
49:46
Przede wszystkim kwestie mediów, które tak naprawdę ja przez większość czasu siedziałam w domu z zasłoniętymi roletami, bo pomimo tego, że ten adres nigdy nie był nigdzie podany publicznie, w jakiś sposób ktoś te informacje zdobył, więc te media czyhały po prostu pod tym domem w jakiś tam sposób. Kwestia tutaj też plotek, które się pojawiały na przykład chociażby tego, że On taki jest.
50:17
Chociażby tego, że zostałam zatrzymana i sąsiedzi mają na to dowody, że ja zostałam zatrzymana w związku z współudział w zabójstwie Łukasza. Naprawdę.
50:31
Gdzie się pojawiały te informacje, czy to właśnie tak było, że to były plotki między samsiadami?
50:35
Nie, to było w przestrzeni publicznej. To był właśnie moment, gdzie ja stałam w garderobie i wybierałam koszulę Łukaszowi.
50:45
I w tym momencie dostaję telefon. Natalia, czy wchodziłaś w ostatnim czasie w ciągu tego dnia na media jakiekolwiek, na Facebooka, cokolwiek? Ja mówię, że nie, że a co się stało? On mówi, no to ja ci coś wyślę. I widzę pewnego pana, który nagrywa rolkę pod tytułem Natalia Bacławska, partnerka Łukasza Litepki, została zatrzymana za współudział w morderstwie. I ty widzisz coś takiego, jesteś na silnych lekach, nie czujesz nic kompletnie, jesteś w czarnej dziurze i zastanawiasz się, czy warto coś w ogóle tym zrobić?
51:23
I czy ty w ogóle zastanawiasz się, czy ty jesteś w miejscu, w którym jesteś? Skąd to się w ogóle wzięło? Bo to trzeba mimo wszystko, wiesz, usiąść, wymyślić, nagrać bądź napisać, pomyśleć, że to jest dobre i wrzucić. Jakim człowiekiem trzeba być? Albo nie człowiekiem. To jest przerażające po prostu. I to był moment, w którym też zrozumiałam, z czym będziemy wszyscy się mierzyć. Z internetem, którym tak naprawdę był Łukasz, a w którym nas nie było.
51:51
Więc to trwa do dnia dzisiejszego po prostu. Kwestia też kolejna, czyli kwestia fundacji.
51:57
Ale czuję, to temat ruszymy szerzej, bo to jest akurat temat na osobny wątek. Ale jeszcze chciałbym jedną rzecz od ciebie tylko usłyszeć. To kto był tym medium, który napisał pierwsze? Bo ja ci powiem, kto mi pierwszy się wyświetlił. Mi pierwszy wyświetlił się Kanał Zero.
52:10
Jeżeli chodzi o kwestię śmierci Łukasza? Tak, mi też Kanał Zero właśnie.
52:15
Więc ja o tym pomyślałem, że jeżeli ty nie wiedziałaś, oni wiedzieli, to jest bardzo ciekawe.
52:19
No to jest bardzo ciekawe, prawda? I też zastanawiałam się skąd, za ile i dlaczego, bo mimo wszystko, skoro policja nie chciała powiedzieć bliskim osobom, no to skąd wiedział kanał Zero?
52:33
No szczególnie, że najwidoczniej, najprawdopodobniej widzieli to tylko policjanci.
52:39
I był jeden świadek. Tego co pamiętam.
52:42
Ale nie było go na miejscu. Jak my przyjechaliśmy. Nie było tej osoby już. Byliśmy sami z policją po prostu. No i później przyjechał rzecznik prasowy. Poprawił sobie grzywkę do nagrania. Przeczytał tekst, który dostał od pani redaktor.
53:00
Nie wiem, czy w sekundę się go nauczył na pamięć. No nieważne.
53:04
A sprawdzałaś w ogóle to, bo przecież ten wypadek wydarzył się chwilę po 13. Tak. O której opublikował Kanal Zero ten post, że Łukasz nie żyje?
53:13
O kurczę, nie jestem w stanie ci powiedzieć tego.
53:15
Sprawdzę sobie to, jak będziemy już po rozmowie. No ale wiesz, dookoła śmierci Łukasza urosły wszystkie teorie spiskowe.
53:22
Wszystkie.
53:23
Jak ty na to patrzyłaś? Albo jak patrzyli w ogóle wszyscy bliscy dookoła Łukasza?
53:28
Powiem ci tak.
53:31
W kontekście tego, co się wydarzyło, tak naprawdę to były różne etapy, no bo to były różne etapy i tak naprawdę na każdym z tych etapów pojawiały się bardzo skrajne emocje, bo z jednej strony masz świadomość tego, że jest wiele takich przykładów, w którym ktoś powiedzmy umierał w jakichś okolicznościach, nikt nie był w stanie udowodnić, że było inaczej. Mamy chociażby pana Lepera i inne różne osoby, inne są nazwiska. Nikt nie był w stanie udowodnić, więc zapętlać się w teoriach spiskowych, to było jak strzał po prostu sobie w głowę.
54:10
Bo tak naprawdę myślenie cały czas o tym, jak, dlaczego, kto, po co, to w tym momencie dla nas To była jeszcze większa tragedia.
54:21
Ok, ja myślałem, że to może jakieś ukojenie.
54:24
Nie, ukojeniem... Może nie ukojeniem. Nie ma czegoś takiego jak ukojenie. Nie ma czegoś takiego.
54:29
No ale jest trochę ci przyjemniej, bo nie tłumaczysz to nieszczęśliwym wypadkiem, tylko tłumaczysz to tym, że ktoś to zaplanował i ktoś się to zabrał.
54:36
Wiesz co, ale z drugiej strony wydaje mi się, tak jak sobie teraz o tym myślę, to ciekawe tyżątek poruszyłeś, wydaje mi się, że właśnie...
54:43
Łatwiej byłoby myśleć, że jest to wypadek, zrządzenie losu. Łatwiej by było, bo jednak jeżeli myślisz o tym, że ktoś mógł to w jakikolwiek sposób zrobić, świadomie, celowo, to mimo wszystko rodzą się pytania. A dlaczego? A skąd ta osoba wiedziała? To był jego pierwszy wyjazd na rower w tym roku. Nie planował tego wcześniej. On wcześniej zawsze jeździł rowerem od rodziców, a nie z domu. On pierwszy raz wziął ten rower do domu. Jeździł zupełnie inną trasą. Rozumiesz? Więc to bardzo dużo pytań, bardzo mało odpowiedzi.
55:15
Odpowiedzi, których nie jesteśmy w stanie w tym momencie już, że tak powiem, znaleźć. Już minęło bardzo dużo czasu. Bardzo dużo czasu.
55:23
No i też bardzo dużo nieszczęścia było w tym wypadku.
55:26
Dokładnie. To naprawdę uważam, że los nie dał mu żadnych szans. Bo czasami są przypadki, gdzie jest wypadek, który nie mógł skończyć się inaczej niż śmierć, a ludzie z tego wychodzą. A tutaj los nie dał mu żadnej szansy.
55:40
Tak, bo ja czytałem co prawda, że on miał uraz kończyn dolnych. Że po prostu musiał pewnie jakoś niefortunnie to musiało się wydarzyć. Że to po prostu było tak, że wylosowało się po prostu najgorzej.
55:52
Tak, to po prostu już wydaje mi się, że to było zaplanowane gdzieś tam z góry, że jeżeli nie w taki sposób, to po prostu winny.
56:00
Ale potrafisz też sobie wyobrazić to z tym, że z taką samą traumą, a po prostu z traumą żyje ten kierowca, któremu to się przydarzyło?
56:10
Powiem ci tak.
56:11
Proszę, powiedz.
56:12
W kwestii kierowcy, ja gdybym była na miejscu osoby, która powiedzmy użyjmy tego słowa, zabiła drugą osobę, niezależnie czy w formie wypadku, cokolwiek. Mając z tyłu głowy, że jest to czyjeś dziecko, czyjś przyjaciel i czyjś partner, pierwsze co bym zrobiła, to na kolanach przyszła do rodziców, nawet nie prosić o wybaczenie, ale z tych wrzutów po prostu postarać się w jakikolwiek sposób porozmawiać, dać jakieś ukojenie, czy ukojenie, w cudzysłowie ukojenie, porozmawiać.
56:49
Natomiast ten człowiek zaczyna robić siebie ofiarę. Że on żyje z piętnem zabójcy. Że on chce swoje prawo jazdy z powrotem, bo jego największym problemem jest to, że nie może pojechać sobie do sklepu na zakupy, tylko musi iść pieszo. Udziela wywiadów. Co to ma być? To nie jest skrucha. Jeżeli po takim wypadku, w cudzysłowie, człowiek jest w stanie żądać zwrotu prawa jazdy, to gdzie te wyrzuty sumienia?
57:19
Gdzie ta skrucha? Nie ma czegoś takiego w tym człowieku. Dlatego ja nie darzę go żadnym współczuciem, absolutnie żadnym, bo jeżeli faktycznie był to wypadek i on czułby się z tym po prostu źle, rzucałby się po ścianach, to jest zupełnie inna historia, niż w taki sposób podchodzi do tej sytuacji.
57:40
No, zgadzam się z Tobą w tej wypowiedzi, ale też myślę sobie o tym, bo też o tym myślałem, jak myślałem o naszej rozmowie, że tam od razu została wtłoczona historia, że to było zabójstwo. Doda to promowała, więc to miało olbrzymie zasięgi, poza tym, że to Łukasz, to jeszcze inne osoby to podawały dalej. Doda przecież chyba oferowała pieniądze za informacje dookoła tego wszystkiego. Więc nie chcę nazywać tego pana ofiarą, ale było tak, że pomyślałem sobie, że robi się niebezpiecznie, bo jeżeli on zrobił to zupełnie, to się wydarzyło przez przypadek, to na świecie nie brakuje ludzi, którzy chcieliby być samozwańczymi wyrównaczami rachunków.
58:19
widzisz, różnica jest taka, że jeżeli, daję przykład, ukradniesz papier toaletowy ze sklepu, to twoje zdjęcie z czarną opaską na oczach jest, nie wiem, Robert R. Ukradł papier toaletowy i jest twoje zdjęcie z czarnym paskiem na oczach.
58:37
W tym przypadku w cudzysłowiu Nie było ani imienia, ani nazwiska, ani zdjęcia. Nie było nic. Nikt nie miał prawa tak naprawdę, no, tylko bliscy, prawda, tego człowieka, wiedzieć, kto to zrobił, jak to zrobił, no, jak wygląda, jak ma na imię i nazwisko. Był kompletnie chroniony.
59:01
Policja też, abstrahując od kwestii tego, że był pod ich nadzorem, to też pełniła funkcję pewnego rodzaju ochrony. Zresztą to jest nasz sąsiad. On mieszka niespełna kilometry dalej od nas. I w tym momencie człowiek nie ma nadzoru policji, kaucia została zwrócona, jest na wolności. Gdzie jest ta sprawiedliwość? To mnie najbardziej boli, że stara babcia, starsza pani idzie do aresztu za sprzedawanie truskawek na ulicy, a człowiek, który nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego to zrobił, jak to zrobił, co się w ogóle wydarzyło, wyszedł z ciała i stanął obok, chodzi na wolności.
59:40
To jest dla mnie abstrakcja. Ja nie potrafię tego zrozumieć. Nie ma tej sprawiedliwości. Nie ma jej.
59:45
Znaczy, wiesz, poza tym wszystkim, to wydaje mi się, że to, co powiedziałaś o tym, że nie da się przeprosić za coś takiego, ale da się przyjść i chociażby poprosić o jakiekolwiek wybaczenie albo... Tak.
59:58
Wiesz, no to jest sytuacja, w której nie jesteś, tak jak mówisz, w stanie przeprosić, no bo to nic nie da, ale przyjść, powiedzieć, przedstawić się, ja jestem tym człowiekiem, zróbcie ze mną co chcecie na takiej zasadzie, żeby po prostu okazać chociaż, mieć w ogóle takie poczucie przede wszystkim wewnętrzne, że powinno się tak zrobić. W tym przypadku nie.
60:22
Znaczy jest taki serial, polecam bardzo, Terapia bez trzymanki. Tam to polega na tym, że główny bohater ma córkę, jego żona zginęła w wypadku samochodowym i jest tak, że oni cały czas żyją w kolizji z facetem, który potrącił tę żonę i ten gość jeszcze był pijany.
60:40
I oni w pewnym momencie się po prostu spotykają, bo jedna i druga strona w tym serialu potrzebuje tego po prostu, żeby to jakby załatwić, żeby to po prostu gdzieś psychicznie ulotnić. I to, co mówisz, ja nie wiedziałem, że to tak wyglądało, bo nie miałem skąd tego wiedzieć. I to mnie zastanawia, bo wydaje mi się, że jedno, że nie możesz mieć odwagi, ale poza twoją odwagą i twoim ego i tym wszystkim, co masz w środku są ludzie, którzy przeżyli naprawdę największą tragedię, jaką może się wydarzyć.
61:06
Tak, dokładnie. I właśnie ten kontekst sprawił, że nie darzy tego człowieka niczym. Po prostu niczym. Nawet nienawiściom. Moje emocje jakby w stosunku do niego są... Po prostu jest dla mnie człowiekiem, który zabił Łukasza. I to się nie zmieni.
61:26
Ale powiedz, bo sama powiedziałeś o tych lekach i tak dalej, a było tak, że chodziłaś do jakiegoś psychologa, do kogokolwiek, żeby był w stanie pracować z tobą, żebyś nie oszalała?
61:36
Wiesz co, ja byłam na wielu terapiach w swoim życiu, więc tak naprawdę wiem, co bym usłyszała. Jestem bardzo świadoma swojej osoby, także Terapia by mi nic tutaj nie dała w takiej sytuacji. To nic mi osobiście. Oczywiście jeżeli ktoś czuje taką potrzebę i przy takich traumatycznych sytuacjach jest to najlepsze tak naprawdę rozwiązanie niż zamykanie się w sobie.
62:06
Natomiast też ja otoczyłam się dużą ilością niesamowitych ludzi, przyjaciół, bliskich.
62:15
Bo tak naprawdę w momencie, kiedy znajdujesz się w takiej maksymalnej ciemności, wpadasz w taką czarną dziurę, jesteś pochłonięty w tą ciemność, ty nie wiesz, kto cię łapie za rękę i kto cię próbuje wyciągnąć. Może to być ktoś dobry, może to być ktoś zły. Ale jedyne, co w tej ciemności widzisz, to są światełka. A te światełka właśnie pojawiły się bardzo szybko. Tak naprawdę ja przez pierwsze dwa tygodnie w ogóle nie miała nawet sekundy w samotności. Cały czas ktoś był ze mną. Przyjaciele Łukasza, nasi wspólni wymieniali się cały czas. Byli przy mnie. I nawet nie w kontekście tego, że ktoś bał się, że ja coś sobie zrobię, bo ja jestem bardzo silnym człowiekiem i nie myślałam w ogóle o tym.
62:51
Natomiast otoczyli mi niesamowitą opieką, za co będę im wdzięczna do końca mojego życia. Bo nie musieli tego robić, bo to nie był ich obowiązek. Ale to poczucie, że nie jestem sama, chociaż samotność oczywiście, wiadomo, przyszła. Natomiast To poczucie, że nie jestem sama, dało mi taką świadomość, że jest trochę lżej z tym po prostu. Że nie dadzą ci się zakopać w tym wszystkim.
63:18
Znaczy to musi być niewyobrażalny ból, tęsknota i mieszanka wszystkich emocji, które są w człowieku najgorsze i najbardziej smutne, bo ciężko jest mi sobie wyobrazić, jak ktoś może się czuć w takiej... W sensie to jest nie do wyobrażenia, bo... To jest tak, jakby ktoś się wyrwał serca na żywca po prostu.
63:36
Na żywca.
63:41
Zaglądasz po prostu w ciemność, w którą nigdy nie chciałeś spojrzeć. Po prostu. A jak raz spojrzysz w tą ciemność, to cię po prostu pochłania. Dlatego ja tak jak mówię, jestem bardzo wdzięczna ludziom, którzy byli dookoła i byli przy mnie. Bo nikt nie miał takiego obowiązku. Wszyscy byli. Był taki moment, że tak naprawdę ten smutek przerodził się w niesamowitą złość.
64:01
poczucie niesprawiedliwości i były momenty, gdzie po prostu, no powiem wprost, wżywałam się na tych ludziach w jakiś tam sposób. Byłam może, no nie nazwę tego agresywna, ale byłam po prostu niemiła, a ci ludzie i tak byli przy mnie. I tak gdzieś tam starali się mnie wyciągać z tych momentów, które były dla mnie najgorsze. Także ta świadomość jest pokrzypiająca.
64:25
A jak wygląda organizacja takiego pogrzebu, gdzie masz tak dużo ważnych ludzi? Bo wydaje mi się, że dużo ludzi nagle zobaczyło na tym pogrzebie niestety taką możliwość pokazania się od tej lepszej strony. Że na tym pogrzebie było dużo ludzi, którzy nie życzyli Łukaszowi tylko i wyłącznie dobrze.
64:42
Wiesz co, pogrzeb państwowy wygląda tak, że przyjeżdża pan z Sejmu z listą co powinno być, czego nie powinno być, jak to ma wszystko wyglądać. No i my mówimy. To nam pasuje, to nie pasuje, tak powinno być, tak nie powinno być, więc każdy etap jest omawiany. Natomiast jeżeli chodzi o kwestie, bo pewnie pytasz o osoby, które były stricte w kościele, to tak. Po lewej stronie byli bliscy i rodzina, po prawej byli politycy. kto siedział po prawej stronie, nie mieliśmy w ogóle żadnego wpływu na to.
65:15
To już była strona Sejmu. Tak samo, powiedzmy, prezydent Sosnowca, czy radni Sosnowca, no to byli oni traktowani jako osoby, które były po tej politycznej stronie, nie żyli bliscy. Jeżeli chodzi o kwestie bliskich, to jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi, dostaje się tak zwane, przepraszam, ale mierzi mnie to słowo bardzo, wyjściówki.
65:38
My dajemy listę osób, które mają być w cudzysłowie w tym kościele. No i na podstawie tego są wyliczone te w cudzysłowie wejściówki. I taką listę ja zająłam się bliskimi przyjaciółmi, a rodzice oraz brat rodziną. I tak to w taki sposób to wyglądało.
65:54
Okej. No to tego też nie zdawałem sobie sprawy. A był któryś z polityków, który do ciebie zadzwonił już po śmierci Łukasza?
66:04
Ale pytasz o Sejmie?
66:08
Tak, chociażby.
66:09
Wiesz co, zadzwonić nie zadzwonił, natomiast jak byłam właśnie ostatnio na tej komisji nadzwyczajnej do spraw zwierząt, to było parę osób, które po prostu gdzieś tam podeszło do mnie. Bardziej zapytacie po prostu, jak się trzymamy, czyli jeżeli będziemy potrzebowali jakiejś pomocy, to jak najbardziej chętnie. Natomiast...
66:31
Ja, tak jak wcześniej wspomniałam, do kwestii politycznych podchodzę bardzo sceptycznie i nie potrzebuję po prostu, nikt z nas też myślę, że nie potrzebuję pomocy od takich osób.
66:43
No dobra, a co się stało z fundacją? Bo to jest temat, który mnie osobiście bardzo zaskoczył. Ze względu na to, że wszystko, co było dookoła Łukasza, było bardzo przejrzyste, czyste, nienaruszone niczym złym, a nagle pojawia się jeszcze konflikt i to jeszcze było jego śmierci, więc czegoś, co bym się nie wyobraził w żadnym promilu. Co tam się wydarzyło właściwie?
67:04
Konflikt myślę, że to jest, nie jest raczej odpowiednim słowem, tak jak patrzę do perspektywy czasu.
67:12
Najpierw trzeba zrozumieć politykę fundacyjną, jak to wygląda od środka. Jeżeli umiera fundator i prezes jednocześnie, bo Łukasz był fundatorem i prezesem, to tak naprawdę sprawunek nad fundacją, taki prawny, przyjmuje rada.
67:33
W związku z czym to ich głos jest decydujący w większości, a tam była trzyosobowa. Przewodniczącym był właśnie przyjaciel Łukasza, no i dwójka panów ze spółdzielni mieszkaniowej, hutnik.
67:49
I tak naprawdę w momencie, kiedy my wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że ta fundacja musi, to jest tak naprawdę jedyna część serca Łukasza, który bije i nie może umrzeć razem z nim. I chcieliśmy po prostu, żeby to było kontynuowane, żeby to dobro nadal się niosło, żeby to ziarno zasiane przez Łukasza nie zmarnowało się. Bo jest to naprawdę coś pięknego, coś niesamowitego, żeby zgromadzić w jednym miejscu tyle ludzi, którzy naprawdę chcą tworzyć to dobro. Nie wyobrażaliśmy sobie czegoś innego. No nie.
68:20
W związku z czym, no te rozmowy musiały się odbywać. No bo wiadomo, musiały się odbywać. Nam bardzo zależało, żeby ta forma nie była zmieniona, żeby to było prowadzone i funkcjonowało tak samo, jak funkcjonowało. Znaczy, wiadomo, że byłoby inaczej. Natomiast, żeby ten kontekst po prostu się nie zmienił. Żeby to funkcjonowało tak, jak funkcjonowało.
68:43
Ale właśnie tak jak wcześniej wspomniałam, z racji tego, że Rada jednak mimo wszystko odpowiada za to, co dzieje się fizycznie w fundacji. Doszło do dwóch spotkań Rady z bliskimi, z rodzicami. I wiesz, jeżeli ktoś... Inaczej. Jest sytuacja taka, gdzie jeżeli my sobie nawzajem nie ufamy... to my nie pójdziemy nigdzie dalej, bo ty musisz bezgranicznie ufać mi, a ja bezgranicznie muszę ufać tobie.
69:14
Nie możemy siebie zawodzić nawzajem, musimy mówić sobie szczerze o wszystkim, musimy współpracować ze sobą, żeby to szło dobrze. Naprawdę, bo w tej sytuacji naprawdę nie można było ufać nikomu, po prostu nikomu. I jeżeli na samym starcie ktoś kogoś czymś oszuka albo zrobi inaczej niż obiecywał, że zrobi, jeżeli ktoś, brzydko mówiąc, mataczy, i chce zmieniać formę, wymyśla sobie, że ktoś chciał inaczej, że Łukasz chciał na przykład inaczej i mówił komuś o tym, no to jednak chyba nie bardzo z takimi osobami można współpracować.
69:49
No to tak się nie dałoby się tak funkcjonować i prowadzić tego dalej, żeby ta forma była...
69:54
Ale to znaczy, że... No bo mówmy wprost, że ktoś kłamał po prostu... Tak, ktoś kłamał, dokładnie.
69:58
Ktoś powiedział, że... Dokładnie, ktoś skłamał, ta druga strona gdzieś tam, to te oszustwa była już na samym początku.
70:04
Ale co, ktoś nagle chciał zacząć zarabiać z tej fundacji, bo... Próbuję zrozumieć kontekst.
70:10
Jeżeli chodzi o kwestię kontekstu tego, tak jak to nazwałaś, w cudzysłowie konfliktu, wynikało głównie z tego, że dwie osoby zasiadające w Radzie nie szły ze swojej stopy, tylko były pod nadzorem kogoś. Osoby, która była w cudzysłowie nad nimi, która w ogóle nie była związana z fundacją. To są dwa głosy tej danej osoby. W związku z czym Wiesz, jak jesteś sterowany mimo wszystko, może wydarzyć się po prostu wszystko.
70:41
Rodzice mieli zasiąść w radzie tak samo, żeby jednak mieć jakąkolwiek kontrolę i sprawunek nad tym, czy faktycznie to, co się dzieje z ich nazwiskiem, ich syna, idzie w dobrym kierunku. I zostało im to powiedziane, że tak będzie. A summa summarum wyszło tak, że to miała być rada...
71:03
brakuje mi słowa, tak miałby to po prostu być w formie takiej stricte, wiesz, symbolicznej, niżeli jakiejkolwiek sprawczej, no to jednak zastanawiasz się, czy faktycznie te zamiary są dobre. Jeżeli jest jakakolwiek agresja stosowana w twoim kierunku, ruchy, które nie powinny w ogóle być, no to nie chcesz mieć styczności po prostu z takimi osobami, żeby takie osoby w ogóle spróbowały władzę. Bo prawda też jest taka, że nawet jeżeli jest wybrany prezes fundacji, to ten prezes i tak nie może zrobić żadnego ruchu bez głosów rady.
71:38
A wtedy nie mieliby tej większości, jeżeli byliby rodzice. No bo byli oni we dwójkę. Był Mateusz, przyjaciel Łukasza. No i byliby rodzice. Pewnie brat. No to już ta mniejszość byłaby jednak trochę niefajna dla nich. Jeżeli tam, gdzie jest władza, tam są i pieniądze. Najprościej mówiąc. A jeżeli...
71:58
oskarżasz dookoła też wszystkich, że komuś zależy na tym, żeby te pieniądze przywłaszczyć, bo takie oskarżenie też padło, że ktoś chce te pieniądze przywłaszczyć, no to chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Wiesz, no to były krzywe ruchy, które sprawiły, że no nie chcieliśmy mieć nic wspólnego i nie mieć żadnej styczności z tymi ludźmi w żadnym stopniu. Po prostu chcieli tą fundację przejąć pod siebie, robić swoje rzeczy, zmieniać plany.
72:25
Też gdzieś tam ten temat zwierzogrania, który był poruszany To wcale nie było tak, że my nie chcieliśmy tego zrobić. To tak nie wyglądało. Miałaby zmieniona forma w ogóle tego zwierzęgrania. To dwie rzeczy, które po prostu były podstawą podstaw. Co by było dalej? I to usiedliśmy wszyscy i zastanowiliśmy się, co by było dalej? Jeżeli oni już na tym tak wczesnym etapie robią takie rzeczy, na tym profilu jest milion osób, praktycznie prawie milion osób i tak naprawdę...
72:52
Zaufanie, którym darzyli Łukasza, było niesamowite, bo ludzie nawet nie czytali tego, co on wrzuca. Po prostu wpłacali pieniądze, pomagali, ratowali. No to, wiesz, to zaufanie powinno być bezgraniczne. A jeżeli ty nie wiesz tak naprawdę, jakie są czyjeś zamiary, znaczy teoretycznie wiesz. Zupełnie sprzeczne z tym, które były wcześniej. Te wartości po prostu zaniknęłyby. Poszłoby to w złym kierunku.
73:15
Cytuję. Partnera Łukasza Litewki po jego śmierci. Niektórzy zlecieli się jak sępy, ale jakoś sobie z nimi poradzę. Więc dość agresywnie. To powiedz dla tych ludzi, którzy nie wiedzą, jak wygląda obecnie sytuacja z fundacją.
73:31
Wiesz co, tutaj akurat jeżeli chodzi o kwestie i o kontekst bycia tymi sępami, to nie mówimy tylko o nich bezpośrednio, ale też o osobach, które bardzo otwarcie mówiły o sobie, że no byli przyjaciółmi, że mieli wspólne plany, działali razem, a wcale tak nie było, więc jakby ktoś chciał sobie przywłaszczyć ciężką pracę Łukasza też ze sobą, Po co? Możemy się tylko domyślać. Ja nie będę tutaj rzucała jakimiś zarzutami. Też wydaje mi się, że to jest trochę, wiesz, uderz w słonu, że ty się odezwą, będzie coś poczuje, że to o nim, no to będziemy na pewno o tym wiedzieli.
74:07
Natomiast jeżeli chodzi o nich, to się działo później.
74:14
Ataki nie bezpośrednie. Za mną chodziła pani detektyw. Zaczepiała bliskie mi osoby, zostawiając swoją wizytówkę. To jest w ogóle dla mnie abstrakcyjne, bo zawsze wydawało mi się, że jak jest detektyw, to działa tak, aby ta druga strona o tym nie wiedziała, że coś jest działane w jej kierunku. Więc zastanawiało mnie, na ile to jest po prostu zagrywka, I na ile to jest taka próba po prostu sprawienia, żeby to zaufanie innych ludzi się zmniejszało, na przykład do mnie. Bo zaczęli zadawać pytania, znaczy ta pani zaczęła zadawać pytania z tezą, na które nie ma dobrej odpowiedzi tak naprawdę.
74:49
Więc zostawiając swoją wizytówkę, więc łatwo było sobie zweryfikować tą osobę. Jak wpisywało się imię i nazwisko tej kobiety, no to wyskakiwało na przykład na Facebooku w biogramie. Pracuję w Spółdzielu Mieszkaniowa Hutnik. Rozumiesz. Także to jest to. Chodzenie różnych osób pod domem. Ataki na przestrzeni medialnej, nie? Czyli jakieś tam fake conta zakładane, różne osoby nagrywające, negatywne rzeczy, które w ogóle nie mają... nic z prawem wspólnego, z prawdą wspólnego.
75:21
To są rzeczy, które bardzo kują i mówienie, rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji na mój temat, na temat mojej relacji z Łukaszem, na temat rodziców, na temat przyjaciół, na temat fundacji. To są rzeczy, które bardzo mocno oddziaływały na nas, bo nie pozwalały nam w spokoju przeżyć tej żałoby.
75:39
Ale czekaj, a dlaczego brat, rodzic, ani ty nie byliście wpisani do organów fundacji?
75:45
Rodzice nie mogą w momencie, kiedy Łukasz żył. No nie mogli być. No bo zresztą też Łukasz bardzo starał się trzymać ich z daleka od tego na takiej zasadzie, że to było bardzo dużo też problemów, bardzo dużo rzeczy, które mogłyby być stresujące. Zresztą też wydaje mi się, że jeżeli masz swoją jakąś działalność, jakąś swoją firmę, no to mimo wszystko... starasz się sam tym zajmować w jakimś tam kontekście. Łukasz tak naprawdę rada powstała w momencie, kiedy ona powstała w kwietniu, w marcu bodajże, więc no stosunkowo niedawno.
76:24
Czemu nie było rodziców, no tak jak już wcześniej wspomniałam, nie mogli być też pod kątem prawnym, no bo jednak fundacja to też rodzi się swoimi prawami. Jeżeli chodzi o mnie, powiem tak, ja nie potrzebowałabym być wpisywana w żadną fundację, dlatego że ja tą fundację miałam na to dzień w domu. Ja wiedziałam wszystko od wewnątrz, zdarzało się, że pisaliśmy wspólnie posty, robiliśmy różne też akcje, przy których ja byłam i nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby wiesz, Wracasz do domu, w którym i tak rozmawiasz na temat tych wszystkich w cudzysłowie problemów.
76:57
Po czym i tak widujesz się w tej pracy, rozmawiasz o tym samym. To kompletnie mija się z celem. Chciałam być osobą po prostu neutralną. Ja też miałam swoją pracę, swoje życie.
77:08
jeżeli chodzi o wiesz, pod kątem właśnie pracy, nie potrzebowałam tego w żadnym stopniu.
77:14
Po co? A teraz jest tak, że jest druga fundacja, która jest wasza.
77:18
Tak, to założyły brady z rodzicami, no i my w tej fundacji oczywiście też jesteśmy i sobie działamy.
77:24
Okej, jak to ma wyglądać? Bo wydaje mi się, że na razie na to, co patrzę na twoje media społecznościowe, to chcesz być tym hubem tego, co robił Łukasz. Chcesz dalej dawać to dobro, które Łukasz dawał innym ludziom i innym zwierzakom.
77:36
Wiesz co, ja też nie chciałabym być jako oddzielna jednostka traktowana w jakikolwiek sposób i też nie zależało mi nigdy na tym, żeby ktoś myślał, że ja chciałabym być nim, zastępować go, bo nikt z nas absolutnie w żadnym momencie nie czułby się godzien, aby być na jego miejscu. To wyszło samoistnie, po prostu. To wyszło samoistnie. Ludzie Tak to opisywali. Ja nigdy się tak nie mianowałam.
78:07
Absolutnie. Nie chciałam się tym mianować.
78:08
Ja nie mówię o tym, żeś się mianowała. Ja po prostu widzę twoje medzio społecznościowe. Ludzie to czują. To jest tylko na pochwały, że tak robisz. No bo wiesz, gdybyś ty tego nie robiła, to byłby zmarnowany potencjał.
78:19
Tak naprawdę ten przestój pomiędzy tak naprawdę w momencie, kiedy my odeszliśmy już od tamtej fundacji, już stwierdziliśmy, że niech oni chcą, to niech sobie ją tam prowadzą, no bo nie mieliśmy już wyjścia tak naprawdę, no oni mają prawną pieczę nad tym, więc od ich decyzji zależałoby, czy ją chcą, czy nie chcą. Wydaje mi się, że na pewnym etapie widzą, co się dzieje, mieli wiele szans, żeby powiedzieć, dobra, To jest waszego dziecka. Tak naprawdę serduszko, więc oddajemy. Zatrzymajcie to sobie.
78:49
Nie chcemy tego na siłę prowadzić absolutnie. Bo też nie żyliśmy w tej fundacji. Nie żyliśmy życiem tej fundacji. Nie wiemy, co tam się w środku dzieje. Nie wiemy, jak to prowadzić. No więc z tego wyszedł ten konflikt, o którym mówiłem. Została stworzona wojna, walka, o której my nigdy nie chcieliśmy uczestniczyć. Jeżeli chodzi o tą nową fundację, no to... Pomysł narodził się od razu. Wiedzieliśmy, że nie ma takiej możliwości, żeby ta fundacja po prostu nie zaistniała. Fundacja jest tylko formalnością i to ja zawsze powtarzałam, bo fundacja ma niespełna trzy lata, miała tak naprawdę niespełna trzy lata, a ludzie na tym profilu są od kilkunastu lat.
79:25
Więc ludzie tam byli dla Łukasza, a nie dla fundacji. Fundacja jest formalnością. To było tylko takie przypieczętowanie tego, co on robił. Pod kątem prawnym też między innymi, prawda? Dlatego...
79:36
Chcieliśmy to kontynuować dalej, chcieliśmy tworzyć to dobro dalej i nie zmarnować tego ziarna, którą zasiał, tak jak już wcześniej wspominałam. Natomiast tak jak mówię, fundacja sama w sobie jest formalnością, samą formalnością.
79:50
Jak dzisiaj można ci pomóc?
79:53
W jakim kontekście pomóc?
79:54
W kontekście fundacji, tego wszystkiego, co masz i chcesz robić.
79:59
Generalnie, jeżeli już zaczniesz się tym zajmować, to pochłania całościowo i to mogę nazwać ukojeniem.
80:09
To nie jest próba wybijania się. To nie jest próba zyskania sławy na kimś. Tylko to jest pewnego rodzaju ukojenie, ale też świadomość tego, że to, co tworzyła najbliższa ci osoba, po prostu cały czas istnieje. To nie jest ze słowy zmarnotrawienie tego w jakimkolwiek kontekście tego.
80:28
Ja o tym samym pomyślałem.
80:30
To jest kojące. Jeżeli chodzi o kwestię pomocy, wiesz co, nie da się mi pomóc w żaden sposób. To nie jest tak, że ja tej pomocy potrzebuję. To nie jest tak. Ja nie robię nic, co jest wbrew mojej osobie, nie robię nic na siłę, nie robię czegoś, co się gryzie z jakąkolwiek moją moralnością, kręgosłupem moralnym. Jeżeli by mi było z czymś za ciężko, to po prostu bym to odpuściła. Oczywiście jest to bardzo ciężki temat, no bo jednak inaczej trochę z perspektywy tej drugiej strony, jeżeli ty bierzesz ten telefon do ręki i czytasz sobie o...
81:02
zwierzętach, o dzieciach, o tragicznych rzeczach, jeśli ciężko. A teraz wyobraź sobie, że ty rozmawiasz z tą mamą, z tym tatą, z tym dzieckiem na przykład, albo z opiekunem zwierzęcia, które umiera po prostu. To jest bardzo mocno obarczające. I to jest takie poczucie takiej samotności w tym wszystkim, jak najbardziej, ale to jest wybór. To jest po prostu wybór, więc na pytanie, czy w jakikolwiek sposób już nam pomóc, nie, bo to jest mój wybór. Jeżeli czułabym się z tym ciężko, nie chciałabym, nie czułabym się na siłach, to bym tego po prostu nie robiła.
81:34
Powiedziałaś, że z polityką nie masz nic wspólnego, a nie myślałaś, by kontynuować misję Łukasza w Sejmie?
81:39
Absolutnie.
81:39
Dlaczego?
81:40
Nigdy w życiu nie widziałam siebie jako w roli polityka w jakikolwiek sposób. To nie jest w ogóle ani moje otoczenie, ani miejsce, w którym chciałabym kiedykolwiek być. Ja chcę być dobrym człowiekiem, chciałabym być dobrym człowiekiem, który robi dobre rzeczy, a nie krzyczeć na sali sejmowej, bo tak to w większości wygląda. chciałabym rozmawiać merytorycznie z ludźmi, a nie przerzucać się argumentami, które i tak nic nie wnoszą. I chciałabym realnie móc coś zmienić, a nie mówić, że coś zmienię.
82:15
Rozumiesz? Więc to jest ta różnica. Jeżeli jesteś politykiem, możesz coś realnie zmienić, ale tylko mówisz, że to zmienisz. Ale jeżeli jesteś osobą, która... Chcę coś zmieniać, to po prostu to zmieniasz, a nie musisz mówić, że zmieniasz. Jedyną tak naprawdę rzeczą, która oczywiście ułatwiałaby życie, to jest właśnie kwestia tego, że możesz wejść w różne miejsca, używając po prostu tego, że jesteś posłanką bądź posłem. To jest ułatwiające jak najbardziej. Ale to mimo wszystko nie jest coś, co skierowałoby mnie w tą stronę.
82:45
Absolutnie.
82:45
Ale nie masz wrażenia, że po prostu faktycznie to byłoby takie przedłużenie tego i dalej Łukasz pokazał, jak można wykorzystać ten mandat poselski po prostu dobrze.
82:54
Uważam, że powinno to dać do myślenia politykom, którzy już siedzą na tych krzesełkach. Że można być politykiem będąc dobrą osobą. I wcale to się ze sobą nie gryzie. Wręcz przeciwnie. To osoby, które... Bardzo dużo mówi się o tym, że system z czymś zawodzi. To jest takie ulubione określenie, że system z czymś zawodzi. Ale teraz pytanie. Kto ten system tworzy? Ci ludzie. Więc to system jest zły czy ludzie są źli?
83:24
Może i system i ludzie.
83:25
Dokładnie. Jedno i drugie. Co nie zmienia faktu, że i tak my wszystko są w tym ludzie. I to my tych ludzi wybieramy. To jest albo najlepsze, albo najgorsze w tym wszystkim. Zależy z jakiej perspektywy spojrzysz. Nie chciałabym być wśród takich osób, którym muszę tłumaczyć i mówić, dlaczego powinni zrobić inaczej. Dlaczego to jest ważne, dlaczego tamto jest ważne. To, co się wydarzyło i to, co sobą reprezentował Łukasz. Bardzo młody człowiek. który był świeżakiem tak naprawdę tam, powinien być pewnego rodzaju inspiracją do tego, żeby oni się zmienili jako ludzie.
83:58
Nie musi przychodzić ktoś nowy, żeby pociągnąć to. Wystarczy po prostu...
84:03
Jednak mam inne zdanie, bo pamiętaj, że znam całą historię Łukasza. Nawet to, jak on zdobył te głosy, jest zupełnie inne niż zdobyła je większość posłów, że On nie zdobył billboardami i tym wszystkim, tylko jakim był człowiekiem. Malowanie ławek i tak dalej, i tak dalej. Te wszystkie rzeczy, które robił, on też miał swoje problemy przecież z Urzędem Miasta, przecież wyciągali go w kajdrankach z domu i tak dalej, i tak dalej. Było tych rzeczy jednak trochę i wydaje mi się, że jednak to ludzie powinni dostać taki komunikat od takiej osoby jak ty, żeby zastanowili się, czy głosują na dobrego człowieka i dlaczego on jest dobrym człowiekiem.
84:41
Bo prędzej w taką stronę bym poszedł, że po prostu ludzie nie znają tych polityków. Właśnie o to chodzi.
84:46
To właśnie też chciałam powiedzieć, że problem polega na tym, że w większości, jak ja rozmawiałam z ludźmi, ludzie idą na wybory i bardzo często zaznaczają po prostu kogoś, kto jest według nich mniejszym złem. Nie ma czegoś takiego jak mniejsze zło. Po prostu nie ma. Więc to jest właśnie kwestia tego, że my jako ludzie jesteśmy też troszeczkę nastawieni na to, że my słuchamy. I dodatkowo jeszcze, jak jest ten tak zwany efekt aureoli, że stoi naprzeciwko ciebie albo telewizji, osoba, która ładnie wygląda, uśmiecha, się gestykuluje, oczywiście ludzie są do tego przygotowywani wcześniej, wiedzą co zrobić, jak powiedzieć, prawda?
85:31
Tworzą jeszcze narrację, że oni by tak chcieli zmieniać, że oni to i tamto, one obiecują różnych rzeczy, no to ludzie pomyślą sobie, aha, dobra, może faktycznie będzie coś inaczej.
85:48
No i potem wychodzi. I to się tak kołem toczy. Żyjesz troszeczkę dłużej na tym świecie ode mnie, jakby nie patrzeć. Czy kiedy, czy jakichkolwiek, no niewiele, ale jednak troszeczkę dłużej. Ale chodzi mi o to, czy jak siedziałeś na przykład z rodziną, albo z jakąś starszyzną, z kimkolwiek, czy był kiedyś taki moment, że ktokolwiek, rozmawiając i zaczynając temat polityki, powiedział, dobrze wybraliśmy, teraz jest dobry, teraz są super czasy.
86:12
Ale to też chodzi o kwestie dojrzałości społeczeństwa. To są trudne rzeczy. To nie jest takie oczywiste i to nie chodzi o jedną i bądź o drugą stronę, bo przypominam, że ci jedni, co mówią, że wybraliśmy źle, wybrali. Więc zawsze są gdzieś ludzie, którzy wybrali tych ludzi, którzy rządzą. Ja uważam po prostu, że do polityki powinniśmy popierać postawy takie jak Łukasza.
86:31
Jak najbardziej. No przede wszystkim osoby, które kierują i mimo wszystko gdzieś tam są osobami, są wyżej powiedzmy w cudzysłowie jakimś tam, którzy kreują to prawo jak to ma wszystko wyglądać, powinni być po prostu ludzcy.
86:48
Znaczy powinniśmy sobie zadać pytanie, co oni zrobili, że nasze życie faktycznie jest lepsze?
86:52
Dokładnie. Znaczy przede wszystkim ja też uważam, że największym problemem są nawet nie sami politycy, tylko podziały. To jest problemem. Co to znaczy lewa i prawa strona? Co to znaczy, że nasze państwo jest podzielone i powiedzmy sobie to wprost i szczerze? To są skrajności, kompletne skrajności. Jak naród ma być zjednoczony? Nie da się tego zrobić. Jeżeli... To była ta dyskusja, z którą też rozmawiałam, o której właśnie rozmawiałam z Łukaszem w kontekście tego, jak miał, powiedzmy, gdzieś tam propozycje z innych partii. No i mówił, no może jestem bliższy, po części jestem stąd, po części jestem stąd, po części jestem stąd, no ale z drugiej strony jednak w tej partii, w której jesteś, no to reprezentujesz w jakimś tam stopniu te wartości, które twoja partia niesie ze sobą.
87:36
No to nie da się znaleźć tego środka. No nie da się.
87:41
No nie da się, to jest bardzo trudne w tym świecie.
87:43
Oczywiście, że tak, ale Łukasza wyzywali od lewaków, od bambinistów.
87:48
Nie, nie, proszę cię, on do lewaka miał daleko.
87:50
Ja to wiem, ale ja mówię o tym, co ludzie mówili. O tym właśnie, o tym kontekście mówię.
87:54
Była masa nieprawdziwych plotek dookołego i tak dalej, i tak dalej. Tutaj nie musimy tego, wiesz, nawet nie ma sensu tych kłamstw powielać, bo...
88:02
Oczywiście, że tak. My to wiemy. My to wiemy, ale mówimy o kontekście ludzi. Bardziej, bardziej o to mi chodzi.
88:07
Dokładnie, ale to już powoli zamykając naszą rozmowę. Jest jakaś zrzutka, na którą teraz zbierasz kasę, to dodamy tutaj po podcaście link. Masz coś takiego?
88:16
Będziemy teraz na rozpoczęcie roku szkolnego robić bardzo fajną akcję odnośnie szkół, rozpoczęcia roku, także aktualnie nie za bardzo mogę o tym powiedzieć, ale myślę, że tutaj będzie to bardzo mocno widoczne za niedługi czas na profilu Łukasza.
88:34
Ale wiesz, że w ogóle miałem takie pytanie, czy ktoś po śmierci Łukasza potraktował cię tylko jako partnerkę, ponieważ formalnie nie byłaś jego żoną i w ogóle to jest przerażające, jak opowiedziałaś tą historię z tą policją.
88:46
Tak, tak. To wiesz co, no to jest prawda. Natomiast mimo wszystko, i to mnie zaskoczyło, że ja tak naprawdę tydzień po śmierci, będąc rozmawiając z panem prokuratorem, zostałam tam zaproszona. Okazało się, że ja jestem osobą wykonującą prawa pokrzywdzonego Łukasza, będąc żoną w ogóle. Więc w tym kontekście, to mnie zdziwiło. Ale faktycznie, jeżeli chodzi o te kwestie A te kwestie tego, co mogłam, a czego nie mogłam, czyli chociażby wejścia tam, zobaczenia, co tam się dzieje, dowiedzenia się, co się wydarzyło, jak się wydarzyło, no to tutaj jak najbardziej.
89:25
To jest coś przerażające.
89:27
Naprawdę, to dlatego ten status osobie najbliższej mógłby się czasami niekiedy przydać.
89:37
Ja czytając w ogóle o tej ustawie, kurs był bardzo wysoki, najwyższy, że to nie przejdzie. No nie oszukujmy się, żyjemy w państwie, w jakim żyjemy. Ale faktycznie tak patrząc sobie na to z takiej perspektywy osoby, która też nie była w związku małżeńskim, uważam, że w wielu kwestiach, tak jak mówię, ułatwiłoby to po prostu. I człowiek nie byłby traktowany po prostu jako nikt. Żadna policjantka już by nie mogła tak powiedzieć, że jesteś nikim. Ja mam obrączkę, a ty nie.
90:07
Chciałem skończyć to jakoś pozytywniejszym akcentem. Może jakiś dowciporudym?
90:12
Przestań, może dziewczynę.
90:14
Ale jaki to był dowciporudym?
90:15
Nie pamiętam. Nie pamiętam kompletnie, ale bardzo mnie bawił. Inaczej. Był tak nieśmieszny, że był śmieszny. Był beznadziejny. Naprawdę był beznadziejny, ale mnie to naprawdę urzekło. Ten czarny humor. Glebiłam czarny humor. To jest coś, co mnie właśnie w nim urzekło.
90:33
Bardzo i to bardzo ci za dzisiaj. Dziękuję.
90:36
Dziękuję również.
90:37
Podcast nakręca Gentleman Cars. Wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych. Sprawdź na www.gentlemancars.pl. Działamy na terenie całej Polski. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
90:56
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.